W 2009 roku WKK Wrocław poległo w meczu o złoty medal Mistrzostw Polski Kadetów z Zastalem Zielona Góra. Na papierze wyglądało to na ogromny sukces, ale apetyt klubu był o wiele większy. Gorycz porażki stała się paliwem do dalszego rozwoju koszykarskiego oraz organizacyjnego.
Jak wspomina prezes WKK Wrocław – Przemysław Koelner:
Srebrny medal na Mistrzostwach Polski U16 w 2009 roku uznawaliśmy za sporą porażkę organizacyjną. Uznaliśmy, że musimy wykonać kolejny krok w stronę rozwoju naszych zawodników, poza udziałem w rozgrywkach EYBL.
W rywalizacji ligowej z rówieśnikami zawodnicy WKK nie mieli sobie równych. Turnieje EYBL-a były okazją do rozwoju, ale odbywały się raz na jakiś czas. WKK postanowiło pójść o krok dalej:
W 2010 roku podjęliśmy decyzję o zgłoszeniu zespołu złożonego głównie z 16 i 17-latków do rozgrywek II ligi – dodaje Przemysław Koelner
WKK było pierwszym klubem młodzieżowym w Polsce, który postanowił dać swoim zawodnikom szansę regularnej gry w seniorskich rozgrywkach pod egidą Polskiego Związku Koszykówki. Odważna decyzja szybko spotkała się z negatywnym odbiorem pozostałych klubów. Jak podkreśla prezes Koelner:
Reszta koszykarskiego środowiska w Polsce łapała się za głowę. Uważano, że gra w II lidze nie da nam oczekiwanych efektów sportowych, a tylko negatywnie wpłynie na poziom rozgrywek.
Poruszenie wywołało też wprowadzenie symbolicznej opłaty za wejście na spotkania drugoligowego WKK. Jak wspomina Leszek Kilian, wiceprezes klubu z ulicy Czajczej:
Jako jedni z pierwszych wprowadziliśmy bilety na mecze II ligi. Oczywiście nie były to jakieś astronomiczne kwoty. Pobieraliśmy 5 złotych za każdą wejściówkę.
Prezes Koelner miał jednak argumenty, które rozwiewały wszelkie wątpliwości:
Pamiętam, że odbierałem telefony z Dolnośląskiego Związku Koszykówki z pytaniami typu „co to jest?”. Bez skrupułów odpowiadałem, że to szacunek dla naszych zawodników za ich ciężką pracę na treningach i poświęcenie w trakcie meczów. Za tym trendem poszły kolejne zespoły drugiej, a nawet pierwszej ligi. Dzisiaj taki system biletowy jest normą.
Organizacja miała świadomość tego, że rzuca swoich wychowanków na głęboką wodę. W starciu ze starszymi i bardziej doświadczonymi zawodnikami osamotniona młodzież nie miała siły fizycznej, która pozwoliłaby jej nawiązać równą walkę.
Zarówno trener Marek Olesiewicz, jak i trener Mariusz Mazur zgodnie stwierdzili, że sama młodzież nie poradzi sobie w starciu z doświadczonymi zespołami złożonymi z zawodników będących bliżej niż dalej końca swoich koszykarskich karier. Postanowiliśmy podpisać kontrakty z czterema starszymi zawodnikami, którzy mieli być tarczą ochronną i źródłem boiskowego doświadczenia dla naszej młodzieży. Zawarliśmy roczne umowy z Michałem Rutkowskim, Piotrem Bawolskim, Sebastianem Zwolakiem oraz Jarosławem Bartkowiakiem. – dodaje Przemysław Koelner.
Już pierwsze spotkanie z Polfarmexem Kutno pokazało zawodnikom z Wrocławia skalę wyzwania z którym mieli do czynienia. Jak wspomina rozgrywający drużyny – Jakub Koelner:
W pierwszym meczu cztery razy zostałem uderzony w splot słoneczny. Oczywiście żadna z tych sytuacji nie została uznana za faul. Wiedziałem, że przed nami bardzo trudny sezon.
Wyzwanie stało też przed sztabem trenerskim drużyny. Jak tłumaczy trener Tomasz Niedbalski:
Trenerzy musieli nauczyć się jak umiejętnie prowadzić zespół złożony z tak młodych zawodników na tak wysokim poziomie. Musieli oswoić zarówno siebie, jak i drużynę z przyjęciem porażek, bo w takiej formule były one nieuniknione. Niesamowicie trudne jest prowadzenie grupy zawodników, którzy w rozgrywkach młodzieżowych nie mieli sobie równych, a nagle zderzają się ze ścianą. Szkoleniowcy musieli się wykazać dużymi umiejętnościami z zakresu psychologii, żeby chęć rozwoju nie przeistoczyła się w proces krzywdzenia młodego koszykarza.
Trenerzy prowadzący zespół w pierwszym sezonie na parkietach drugoligowych mieli jednak kredyt zaufania od zarządu. Jak podkreśla Przemysław Koelner:
Uważam, że czegoś dużego nie da się zbudować w miesiąc. Trenera rywalizującego zespołem złożonym z młodzieży z seniorami nie można oceniać przez pryzmat wyników. Od początku wiedzieliśmy, że na efekt takiego działania będziemy musieli poczekać.
Debiutancki sezon WKK Wrocław na drugoligowych parkietach można uznać za sukces, szczególnie biorąc pod uwagę strukturę zespołu. Podopieczni duetu trenerskiego Marek Olesiewicz i Sebastian Potoczny zakończyli sezon zasadniczy na 11. miejscu w tabeli grupy B z bilansem 9:17. Klub osiągnął jednak zamierzony cel, młodzi zawodnicy poznali realia seniorskiego basketu.
Gra w II lidze niewątpliwie wpłynęła na rozwój tych graczy. Koszykarz, który od 16. czy 17. roku życia gra przeciwko seniorom nie odczuwa ogromnego szoku kiedy wchodzi na wyższy poziomie. Z kolei w starciu z rówieśnikami nie czuje już żadnych ograniczeń psychicznych i automatycznie wpada w orbitę zainteresowań trenerów kadr narodowych. – dodaje trener Niedbalski.
Jednymi z pierwszych beneficjentów nowej formuły stworzonej przez Wrocławski Klub Koszykówki byli zawodnicy z rocznika 1994 jak np. Jan Grzeliński, Filip Struski, czy Daniel Szymkiewicz. W tym samym sezonie stanęli oni do walki o medale Mistrzostw Polski Kadetów. Na finałowym turnieju w Opalenicy podopieczni Piotra Gliniaka oraz Sebastiana Potocznego nie pozostawili rywalom żadnych złudzeń. W fazie grupowej pomścili klęska sprzed roku pokonując Zastal Zielona Góra 76:68. Z kolei w walce o medale najpierw pewnie wygrali z Pyrą Poznań 91:55, by następnie zwyciężyć nad zespołem gospodarzy rozgrywek 82:64 i ponownie sięgnąć po złoto. Warto też nadmienić, że MVP turnieju został wybrany właśnie Jan Grzeliński, który na parkietach II ligi dostawał średnio 12 minut gry.
Pierwsze przetarcia w seniorskiej koszykówce były nie tylko narzędziem do rozwoju, ale pełniły też rolę sita. Jak tłumaczy prezes Koelner:
Możliwość gry w młodym wieku na tak wysokim poziomie pozwala nam sprawdzić czy dany zawodnik nadaje się do gry.
WKK Wrocław po raz kolejny wykazało się myśleniem innowacyjnym i pokazało koszykarskiej Polsce, że inne podejście może przynosić efekty. Z czasem podobny system zaczęły wprowadzać kolejne zespoły specjalizujące się w pracy z młodzieżą.
Uważam, że w tym kontekście WKK po raz kolejny wykazało się myśleniem innowacyjnym. Dzisiaj każda poważna organizacja szkoląca młodzież korzysta z tego narzędzia. Jest to element systemu, który ma na celu oswoić młodego zawodnika z intensywnością oraz fizycznością seniorskiej koszykówki. Jeżeli naszym celem jest wychowywanie przyszłych graczy ligowych, czy reprezentantów kraju, ten krok w rozwoju jest niezbędny. – podsumowuje trener Tomasz Niedbalski.
Ten krok nie był jedynie eksperymentem sportowym przy wykorzystaniu młodych koszykarzy. Był decyzją, która na lata zdefiniowała sposób myślenia WKK o szkoleniu młodzieży. Klub przestał tylko przygotowywać zawodników do rywalizacji z rówieśnikami – zaczął świadomie wprowadzać ich w realia seniorskiej koszykówki. To właśnie z tej filozofii w kolejnych latach wyrastały kolejne roczniki pełne uzdolnionych zawodników i kolejne sukcesy WKK, o których przeczytacie na łamach Słowa Sportowego w następnym odcinku serii WKK 2006-2026.