22 sierpnia 2006 roku do życia został powołany Wrocławski Klub Koszykówki. Już w pierwszym sezonie zespół z rocznika 1993 zdobył złoty medal na Mistrzostwach Polski Młodzików. WKK chciało być gotowe na kolejne wyzwania. Budowanie fundamentów pod stabilny system szkolenia weszło na nowym poziom.
Basketmania
Rok 2007, reprezentacja Polski w koszykówce po raz pierwszy od 1997 roku awansowała na Mistrzostwa Europy w Hiszpanii. Biało-Czerwoni przegrali trzy mecze i odpadli na etapie fazy grupowej. Pomimo słabego wyniku sportowego w Polakach odżyły nostalgiczne wspomnienia lat 90. i szału na NBA. Tomasz Jankowski – koordynator ds. Szkolenia młodzieży w Śląsku Wrocław zauważył potencjał drzemiący we Wrocławiu i na bazie wcześniejszej działalności WKK stworzył projekt programu Basketmania, mającego propagować koszykówkę w szkołach podstawowych. Miasto dało na to zielone światło.
Po kilku latach pracy w SMS-ie w Warce dostałem propozycję pracy w WKK i wróciłem do Wrocławia. Już na początku zostało mi powierzone koordynowanie projektem Basketmania. Inicjatywa zakładała zajęcia dla dzieci w szkołach i raz na dwa miesiące organizowane były duże festyny koszykarskie, gdzie dodawany był element rywalizacji z rówieśnikami z innych szkół – wspomina Mariusz Mazur.
Projekt zmienił też podejście do koszykówki wśród trenerów i nauczycieli wf-u. Ogromny wkład w podniesienie jakości pracy z najmłodszymi adeptami koszykówki miał odkrywca talentu Adama Wójcika i koordynator całego programu – Krzysztof Walonis. Jak dodaje trener Mazur:
Krzysiek miał doświadczenie i wiedział co robić żeby zachęcić dziecko do gry w koszykówkę, a następnie wydobyć z niego potencjał zawodniczy. Co ważniejsze, dzielił się tym doświadczeniem wśród trenerów i był w stanie jeszcze bardziej napędzać innowację, z którą mieliśmy do czynienia.
Duże zainteresowanie uprawianiem koszykówki wśród najmłodszych pozwoliło też na dalszy rozwój samego WKK. Trenerzy werbowali uczestników Basketmanii do treningów w formule klubowej, co było pierwszym krokiem w drodze do utworzenia dzisiejszej piramidy szkoleniowej. Jak podkreśla Łukasz Dziergowski, główny szkoleniowiec 1-ligowego WKK:
Basketmania była jak sito, które pozwalało nam wyłapać “diamenciki” i budować drużyny z kolejnych roczników bez zmartwień o niedobory w składzie. Z tego bardzo szybko wzięły się kolejne sukcesy zarówno na krajowym podwórku, jak i na arenie międzynarodowej.
Drugie złoto
Sezon 2007/2008 zapisał się złotymi zgłoskami w historii klubu z ulicy Czajczej. Rocznik 1994 prowadzony przez trójkę trenerską: Piotr Gliniak, Sebastian Potoczny oraz Filip Gryszko zdominował rozgrywki młodzików i zdobył złoty medal na Mistrzostwach Polski Młodzików. W złotej “15” na turnieju w Radomiu znajdował się m.in. Jan Grzeliński, dla którego był to drugi złoty medal w barwach WKK.
Janek jest rekordzistą Polski w kategorii złotych medali na Młodzieżowych Mistrzostwach Polski. Zdobył sześć takich krążków i trzy razy został MVP tych turniejów. Zdecydowanie był wzorem dla kolejnych zawodników rozpoczynających swoją przygodę z koszykówką. – mówi Jakub Koelner – współautor złota U14 z sezonu 2006/2007, a dzisiaj kapitan 1-ligowej drużyny WKK.
Zespół z Grzelińskim w składzie w trakcie całego sezonu nie przegrał ani jednego spotkania. W 2007 roku trener Gliniak tak tłumaczył genezę dominacji swojej drużyny w rozmowie ze Słowem Sportowym:
To zasługa bardzo dobrego systemu szkolenia, którym obejmujemy dzieci już od najmłodszych lat. To pozwala wyselekcjonować talenty.
Polskie podwórko robiło się za małe dla poziomu sportowego i ambicji prezentowanych przez WKK.
Zderzenie z nieznanym
Już w 2006 roku WKK Wrocław zgłosiło się do gry w rozgrywkach EYBL, czyli European Youth Basketball League. Rozgrywki powstały w 1998 roku z inicjatywy siedmiu działaczy koszykówki młodzieżowej z państw bałtyckich i Rosji. Z czasem ich ranga urosła do miana młodzieżowej Euroligi. Jak wspomina Jakub Koelner:
W 2007 roku rocznik 1993 jako pierwsza drużyna z Polski została zaproszona do udziału w Super Finale EYBL w Odessie. Mieliśmy tam okazję zagrać z najlepszymi zespołami na Starym Kontynencie. W turnieju brały udział drużyny z takich krajów jak np. Serbia, Francja, czy Litwa, absolutna czołówka. Sportowo było to dla nas jak spotkanie z rozpędzonym pociągiem towarowym – zajęliśmy ostatnie miejsce.
Bolesne porażki były jednak niezbędnym elementem procesu wychowywania zawodników gotowych do gry na najwyższym poziomie. Jak podkreśla trener Mazur:
Przez kilka pierwszych wyjazdów na tego typu turnieje widziałem strach wśród moich zawodników. Była to dla nich, oraz dla mnie jako trenera, bezcenna lekcja. Po analizie naszych występów wiedziałem jakie aspekty gry musimy poprawić, żeby już nie tylko dominować w Polsce, ale i gonić najlepszych spoza naszego kraju.
Realny cel
EYBL otworzył WKK nie tylko na nowe tempo gry, ale też na nowe myślenie o własnym miejscu na mapie. Jak mówi Jakub Koelner, to była rywalizacja, która pomogła zdjąć z głowy najtrudniejszy ciężar – przekonanie, że „tamci” są z definicji lepsi:
Rywalizacja z najlepszymi pozwoliła nam wejść na wyższy poziom sportowy i usunąć z głowy barierę psychiczną, która kazała nam myśleć, że zawodnicy z Litwy czy z innego kraju są naturalnie lepsi. Poczułem to, kiedy pojechałem na zgrupowanie kadry Polski z Piotrkiem Niedźwiedzkim. Widać było, że reszta chłopaków potrzebowała kilku spotkań, żeby poczuć taki spokój i śmiałość, jakie my już mieliśmy.
Z perspektywy klubu ta furtka na świat miała jednak jeszcze jeden, być może najważniejszy wymiar: WKK od początku budowało system nie tylko po to, by produkować wyłącznie zawodników do Ekstraklasy, ale by dać młodym ludziom solidny fundament życiowy. Trener Mariusz Mazur podkreśla, że w szkoleniu nie chodzi o masową produkcję gwiazd.
Czuję ogromną dumę, patrząc na to, jak w życiu poradzili sobie ci zawodnicy. W WKK mamy świadomość, że nie da się w jednym roczniku wychować 20 zawodników na poziomie Ekstraklasy. Nam chodzi o realną, odpowiedzialną pracę z rocznikiem i przekazywanie zawodnikom wzorców, które mogą im przyświecać w dorosłym życiu.
WKK rozumie, że sport to szkoła życia, pozwalająca się rozwijać, budować przyjaźnie i zdobywać umiejętności na lata.
Z perspektywy czasu widzę, że udział w tych turniejach był dla zawodników niesamowitym doświadczeniem nie tylko sportowym, ale ludzkim. Chłopaki w takim wieku rzadko mają możliwość pojechać do Moskwy i grać na tej samej hali co koszykarze z najwyższej półki. Nic mnie bardziej nie cieszy jak fakt, że po latach te i inne wspomnienia o koszykarskim zabarwieniu dalej w nich są. – dodaje prezes WKK – Przemysław Koelner.
Kiedy raz zrozumiesz, że rywalizacja z najlepszymi jest do udźwignięcia, a klubowy system potrafi unieść i sport, i człowieka, kolejne drzwi otwierają się już naturalnie. I właśnie w tej ludzkiej świadomości, połączonej z odwagą do konfrontacji z czymś nowym, zaczyna się dalsza część historii WKK, o której przeczytasz na łamach Słowa Sportowego w kolejnej odsłonie cyklu WKK 2006-2026.