Dolny Śląsk od dekad żyje koszykówką, ale WKK Wrocław nie powstało na bazie głośnych transferów obserwowanych przez tysiące kibiców. Ten klub wyrósł z idei szkolenia: od najmłodszych lat, cierpliwie i systemowo. W 2026 roku WKK obchodzi dwudziestolecie obecności na koszykarskiej mapie Polski. Przyjrzyjmy się, jak wyglądały początki budowy organizacji, która pokazała, że koszykarzy można szkolić inaczej.

Pomysł

W latach 90. Polska, po 45 latach komunizmu, otworzyła się na zachodni świat. Otworzyły się granice, ludzie mogli wyjeżdżać i inspirować się tym, co funkcjonowało na Zachodzie. Jedną z takich osób był Marek Olesiewicz, wówczas trener koszykarek Ślęzy Wrocław, który zauważył, że system szkolenia koszykarzy musi zostać zbudowany od fundamentów.

Jak tłumaczy Przemysław Koelner, prezes WKK Wrocław:

Marek Olesiewicz przez jakiś czas mieszkał we Francji. Tam poznał system szkolenia młodzieży, zakładający pracę z dziećmi już na etapie pierwszych klas szkoły podstawowej. W Europie Środkowo-Wschodniej, może poza Litwą, czegoś takiego nie było. Po powrocie zaczął go wprowadzać na polski grunt.

Jednym z trenerów pracujących z Markiem Olesiewiczem był Sebastian Potoczny, który dzisiaj prowadzi m.in. drugoligowy zespół WKK. Tak wspomina początki pracy z najmłodszymi adeptami koszykówki:

Na samym początku opierało się to o zajęcia koszykarskie w szkołach podstawowych. To była innowacja na skalę całego kraju, ludzie się dziwili, że można robić takie rzeczy z tak małymi dziećmi. Dla trenerów, a w szczególności tych zaczynających pracę, to również było coś zupełnie nowego. Uczyliśmy się warsztatu na żywym organizmie.

Jak dodaje szkoleniowiec pierwszoligowego WKK – Łukasz Dziergowski:

Skala przedsięwzięcia była ogromna. Stowarzyszenie Stores stworzone przez trenera Olesiewicza obejmowało około trzy tysiące dzieci, które trenowały w siedemdziesięciu szkołach. Pamiętam, że zdarzały się takie dni, że jeden trener prowadził trzy, a nawet cztery treningi dziennie. 

Zapalnik

Jednym z młodych adeptów koszykówki, trenujących pod okiem zespołu Olesiewicza był Jakub Koelner, kapitan pierwszoligowego WKK. Jego ojciec, Przemysław, tak wspomina koszykarskie początki syna:

Pamiętam, że najpierw Kuba poszedł na trening piłki nożnej, ale wówczas panował okres “świetności” polskiej myśli szkoleniowej, która mu nie do końca pasowała. Padło na koszykówkę i treningi w grupach stowarzyszenia Stores. Następnie powstała liga Storesu i dzieciaki z różnych szkół rozgrywały mecze między sobą.

Rodzicielska miłość sprawiła, że Przemysław Koelner wspierał realizację wizji trenera Olesiewicza środkami finansowymi. W okresie akcesji Polski do Unii Europejskiej współpraca między Panami weszła na kolejny poziom: formalizacja działań i stworzenie klubu. Jakub Koelner podkreśla, że było to też związane z problemami Śląska Wrocław, który werbował najzdolniejszych zawodników do gry w swoich barwach:

Mój rocznik 1993 grał pod egidą Śląska, byliśmy naprawdę dobrzy i chcieliśmy się zgłosić do rozgrywek European Youth Basketball League (EYBL), które można określić mianem młodzieżowej EuroLigi. WKS borykał się wtedy z problemami finansowymi i nie wyraził zgody na zgłoszenie naszego zespołu do gry w tej prestiżowej ligi. To dało mojemu ojcu jasny sygnał – trzeba stworzyć coś własnego.

Huczne narodziny

Wrocławski Klub Koszykówki został wpisany do Krajowego Rejestru Sądowego 22 sierpnia 2006 roku. Była to decyzja przemyślana i poparta dalekosiężną wizją. 

W życiu robię wszystko w oparciu o perspektywę przyszłości. Z WKK było tak samo. Wraz z Markiem Olesiewiczem mieliśmy bardzo konkretny cel, którym było stworzenie czołowego klubu koszykarskiego, szkolącego młodzież. Na dodatek chcieliśmy zadbać o to, żeby w parze wraz z rozwojem sportowym szła edukacja tłumaczy Przemysław Koelner

Ojcowie przedsięwzięcia nie mieli powodów do wątpienia w sukces WKK. Jak podkreśla Sebastian Potoczny:

Czułem, że to jest coś nowego, coś świeżego i ekscytującego. Już w pierwszym sezonie zgłosiliśmy się do rozgrywek EYBL (European Youth Basketball League), a nasz sztandarowy zespół rocznika 1993 zdobył złoty medal na Mistrzostwach Polski Młodzików, co jeszcze bardziej napędzało nas do dalszej pracy.

Praca organiczna

Wyróżnikiem WKK na tle innych klubów młodzieżowych było zadbanie o edukację swoich zawodników. Była to też siła napędowa sukcesów sportowych.

Sukces był, po części, efektem tego, że jako drużyny byliśmy ze sobą bardzo zżyci. Spędzaliśmy ze sobą bardzo dużo czasu od początku naszej koszykarskiej przygody i to było widoczne na boisku.

Rocznik 1993 był swojego rodzaju rocznikiem eksperymentalnym. Jakub Koelner dodaje, że początkowy etap łączenia edukacji i sportu był czymś nietypowym dla zawodników i kompletnie niezrozumiałym dla ich rówieśników. 

Na początku to było dla nas trochę dziwne, bo przez to, że byliśmy sportowcami to byliśmy trochę uprzywilejowani. Przyjeżdżaliśmy na lekcje autokarem, bo byliśmy po porannym treningu. Jedliśmy wspólny obiad i tym samym autokarem jechaliśmy na halę Akademii Rolniczej na drugi trening. To czasami nie podobało się naszym rówieśnikom. Pamiętam, że byliśmy zapraszani na ustawki przez “chłopaków z Kowal”, którzy uważali, że jest nam za dobrze. Na szczęście po jakimś czasie wszystkim weszło to w krew i kolejne roczniki nie musiały mierzyć się z podobnymi kłopotami.

Przetarcie szlaków momentami było bolesne, ale potrzebne. Rocznik 1993 dominował w polskich rozgrywkach centralnych i jednocześnie zbierał bezcenne doświadczenia na arenie międzynarodowej.

Na samym początku wydawało nam się, że ciągłe wygrywanie jest czymś normalnym. W Polsce nie mieliśmy sobie równych. Zderzenie ze ścianą nastąpiło na jednym z turniejów EYBL, kiedy przegraliśmy 60 punktami z jedną z litewskich ekip. 

Wg. Sebastiana Potocznego bolesne zderzenie z rzeczywistością było wartościową lekcją.

Człowiek zderzył się nawet nie ze ścianą, a z pociągiem towarowym, ale to nam pokazało ile mamy jeszcze pracy do wykonania i aspektów naszej gry do poprawienia. Trudno jest mi powiedzieć czy WKK byłoby w tym samym miejscu, w którym jest dzisiaj bez tego typu doświadczeń.

Wrocławski Klub Koszykówki nie został stworzony jedną decyzją z sierpnia 2006 roku. To był proces, oparty o innowacyjny pomysł i odwagę do wdrożenia go w życie. WKK przez dekady rozwijało się cierpliwie, w oparciu o solidne fundamenty. O kolejnych etapach w rozwoju klubu, który dzisiaj gra w I lidze mężczyzn oraz ma na koncie dziesiątki medali Mistrzostw Polski przeczytasz w kolejnych wydaniach cyklu WKK 2006-2026.