W stolicy Czech wzięło udział osiem zespołów – FC Barcelona, Virtus Bolonia, Stella Azurra Roma, USK Praga, Valencia Basket, IBA Munchen, Get Better Academy (gospodarze) i my.

Pierwszego dnia zmierzyliśmy się z Virtusem Bolonia, mistrzem Euroligi U18 z tamtego sezonu. Przegrana z zespołem z Włoch sprawiła, że w kolejnym dniu przyszło nam się zmierzyć z FC Barceloną (zespół U18), która w piątek uległa gospodarzom 65:73. – Mecz z Barceloną to ogromna nobilitacja bez względu jaki to rocznik – przyznaje trener Sebastian Potoczny. – To absolutny top zespołów europejskich. Takie spotkania dają ogromną dawkę emocji i możliwość sprawdzenia się dla zawodników. Sam jestem kibicem Barcelony i byłem bardzo podekscytowany tym meczem. Spotkanie to przegraliśmy 53:74, ale to my lepiej je rozpoczęliśmy i przez dłuższy czas udawało nam się zatrzymać rywali. Graliśmy mądrzej przede wszystkim w defensywie, niestety popełnialiśmy także sporo strat. – Mecz rozpoczęliśmy naprawdę dobrze , graliśmy bardzo mocno skoncentrowani w obronie i agresywni w ataku. W meczach są momenty, które decydują o końcowym rezultacie. Klasowe je wykorzystują, my się dopiero uczymy. Tak było w tym meczu – chwila nieuwagi i przewaga urosła do 12 punktów, co pozwoliło Barcelonie kontrolować mecz. Na pewno popełniliśmy za dużo prostych strat, wynikających z ich agresywnej obrony, mieliśmy problemy na tablicach. Nie na co dzień możemy grać przeciwko zawodnikom mierzącym 216 cm – komentuje to spotkanie trener Potoczny. Jego asystent – Michał Rutkowki – dodaje: – Konsekwentna gra w ataku dała nam jednopunktowe prowadzenie po pierwszej kwarcie. W drugiej odsłonie zespół z Barcelony wyraźnie wzmocnił defensywę, która spowodowała dużo chaosu w naszej grze. W konsekwencji popełniliśmy kilka prostych strat, które przeciwnik zamienił na łatwe punkty. My z kolei my zanotowaliśmy kilka pudeł spod z samego kosza. W drugiej połowie toczyliśmy wyrównany pojedynek ale nie byliśmy w stanie mocniej zagrozić dobrze grającemu zespołowi z Barcelony. Podobnie jak w meczu z Virtusem mieliśmy duży problem ze zbiórkami, które wyraźnie przegraliśmy. Szczególnie trudno nam się broniło przeciwko mierzącemu 218 cm Ibou Badji Dianko, który ma niesamowite parametry i chętnie z nich korzysta.

Ostatniego dnia turnieju zmierzyliśmy się z IBA Monachium. Wygrana 90:83 dała nam 7. miejsce na koniec turnieju. – Z każdym kolejnym dniem mieliśmy już bagaż doświadczeń z dnia poprzedniego – jak radzić sobie z agresywną obroną, jak zatrzymać pod koszem wysokich zawodników, co zrobić żeby zniwelować lepsze warunki fizyczne rywali… – mówi trener Sebastian Potoczny. – Udało nam się to w ostatnim spotkaniu z Monachium, gdzie graliśmy już swoją koszykówkę – dzieliliśmy się piłką, czego konsekwencją było 14 celnych trójek. Pamiętajmy, że graliśmy z zespołami, które na co dzień rywalizują ze sobą w rozmaitych rozgrywkach. Virtus Bolonia to mistrz Euroligi U18z zeszłego roku, dla nich taki turniej jest… kolejnym turniejem, dla nas – pierwszym.