Zawodnicy WKK w szatni przed meczem mówili do siebie wzajemnie, że jeśli przegrają, to „mogą już jechać na ryby”. Było to oczywiście  nawiązanie do sytuacji w tabeli, gdzie aż pięć zespołów rywalizuje o ostatnie trzy miejsca gwarantujące udział w fazie play-off. Na szczęście nasi ulubieńcy będą musieli odłożyć w czasie powyższe rozrywkowe plany, ponieważ wczoraj pokonali rezerwy Startu, dzięki czemu wciąż są w grze o czołową ósemkę.

Trener Dziergowski dokonał wielu roszad w pierwszej piątce, zaczynając składem: Tomasz Ochońko, Jakub Koelner, Michał Chrabota, Jakub Patoka i Łukasz Uberna. W ten sposób nieco obniżył skład, ale liczył na poprawę innych elementów. Zaczęło się dobrze, bo od prowadzenia 12:5. Goście od początku sporo rzucali z dystansu, natomiast raptem jedna próba znalazł drogę do kosza w trakcie pierwszych pięciu minut. Lepiej zza linii 6,75 m prezentowali się koszykarze WKK, a szczególnie Tomasz Ochońko, który pierwszą odsłonę spotkania zakończył z trzema trójkami na koncie. Niestety, po jego trafieniu w połowie kwarty przestaliśmy być tak skuteczni. Potrzebna była potrójna zmiana, która błyskawicznie zaowocowała. Będący już wcześniej na parkiecie Tomasz Prostak zaliczył dwa skuteczne rzuty z rzędu, a na tablicy w WKK Sport Center był remis. Aż do połowy następnego fragmentu meczu żadna z drużyn nie była w stanie wypracować znaczącej przewagi. W końcu jednak udało nam się zastopować rywali w ataku i odskoczyć na kilka oczek – ze stanu 36:34  zrobiło się 45:36. Wtedy jednak ciężar zdobywania punktów wzięli na siebie Karol Obarek oraz Adam Myśliwiec, którzy chwilę później zanotowali akcję 2+1 oraz dwa celne osobiste. Po 20 minutach meczu podopieczni Przemysława Łuszczewskiego tracili do nas dokładnie pięć oczek.

Trzecią kwartę trafieniem otworzył ten, który najbardziej dał nam się we znaki przed przerwą, czyli Mikołaj Stopierzyński. 27-latek w pierwszej połowie zdobył 19 punktów, a w całym meczu aż 40, czym ustanowił rekord tego sezonu! Nie miał on jednak odpowiedniego wsparcia wśród kolegów, przez co większość akcji kończyła się rzutami jego, Karola Obarka lub Adama Myśliwca. Mimo tego lublinianie dobrze funkcjonowali w obronie, a po trzech kwartach prowadzili 70:69. Nie była to jednak przewaga nie do odrobienia, tym bardziej że zawodnicy WKK mieli świadomość, że ewentualna czwarta porażka z rzędu najprawdopodobniej przekreśli ich nadzieje na awans do play-offów. Jak się okazało – o wszystkim zadecydowała kwarta numer cztery, którą podopieczni Łukasza Dziergowskiego wygrali różnicą 10 oczek. Należy jednak podkreślić, że szczególnie kluczowe było ostatnich 90 sekund, bo jeszcze wtedy obie ekipy dzieliły raptem 3 punkty. Udało nam się jednak zachować zimną krew, a poprzez dwa trafienia Kuby Patoki znów zwiększyliśmy prowadzenie. Gościom szczęście w końcówce nie sprzyjało, o czym świadczą straty i popełnione faule. Ostatecznie WKK pokonał rezerwy Startu Lublin 93:84. Teraz czas na kilkudniową przerwę, a do rywalizacji wracamy w następną niedzielę, gdy we własnej hali zmierzymy się z Politechniką Opolską.

WKK Wrocław 93:84 AZS UMCS Start II Lublin

WKK: Ochońko 19, Chrabota 17, Koelner 16, Patoka 16, Jędrzejewski 13, Uberna 6, Prostak 6, Madray 0, Matusiak 0, Wilczek 0.

AZS UMCS Start II: Stopierzyński 40, Obarek 21, Myśliwiec 13, Ciechociński 8, Ziółko 2, Nycz 0, Grzesiak 0, Gospodarek 0, Wąsowicz 0, Barnuś 0.