Trener Dziergowski wytypował do gry następującą pierwszą piątkę: Michał Jędrzejewski, Michał Chrabota, Jakub Patoka, Łukasz Uberna oraz Nick Madray. Mecz rozpoczął się dla nas fatalnie. Na zegarze upłynęły trzy minuty, a Sokół prowadził już 14:1. Po tak dobrej serii rywali trudno było błyskawicznie wrócić do walki jak równy z równym. Morale wśród zawodników WKK szybko poprawił Tomasz Prostak, który niemal od razu po wejściu na parkiet dwukrotnie trafił do kosza. Mimo tego przeciwnicy wciąż punktowali – zarówno zza łuku, jak i ze strefy podkoszowej. W polu trzech sekund szczególny kłopot mieliśmy z zatrzymaniem Przemysława Wrony, który w ostatnich meczach jest głównym filarem swojego zespołu. Początek drugiej kwarty również nie był rozgrywany po naszej myśli. Sokół wciąż trafiał większość swoich rzutów trzypunktowych, z kolei wyżej wspomniany środkowy Sokoła uzbierał w pierwszej połowie 14 oczek. Mimo tego pozostaliśmy w grze za sprawą dobrego występu w końcówce drugiej kwarty. Po 20 minutach rywalizacji podopieczni Łukasza Dziergowskiego przegrywali 37:49.
W kolejną odsłonę spotkania wchodziliśmy ze sporymi nadziejami na wywiezienie dwóch punktów z Łańcuta. Mobilizacja wciąż jednak była zbyt mała, bowiem rywale po 15-minutowej przerwie zanotowali siedem oczek z rzędu. To znów powiększyło różnicę dzielącą obie drużyny. Kolejny zryw WKK nastąpił w połowie kwarty, gdy poprzez wsad Nicka Madray’a oraz trójkę Michała Chraboty nieco zbliżyliśmy się do gospodarzy. Ci co rusz trafiali zza linii 6,75, natomiast to my akcją 2+1 zakończyliśmy trzecią fazę rywalizacji. Zresztą w niemal identyczny sposób otworzyliśmy ostatnią kwartę – wówczas Tomasz Ochońko ponownie wymusił faul Aleksandra Załuskiego, a przy tym zaliczył akcję 2+1. Niestety, wtedy znów uaktywnił się Przemysław Wrona, który przybliżał swoją drużynę do zwycięstwa. Gdy do końca meczu pozostały trzy minuty, ruszyliśmy w szaleńczą pogoń. Punktowała niemal cała piątka, dzięki czemu zbliżyliśmy się na odległość trzech oczek. Wówczas trener Dziergowski sięgnął po przerwę na żądanie, ale chwilę po wznowieniu rywalizacji zabrakło nam nieco szczęścia. Tomasz Prostak otrzymał podanie, natomiast znajdował się wtedy poza placem gry, przez co musieliśmy oddać piłkę rywalom. Mieliśmy jeszcze moment na zgodne z taktyką faulowanie, ale zawodnik Sokoła, Filip Struski, zachował zimną krew i wykorzystał oba rzuty wolne. Finalnie łańcucianie pokonali nas różnicą czterech punktów.
Rawlplug Sokół Łańcut 91:87 WKK Wrocław
Rawlplug Sokół: Wrona 23, Szczypiński 18, Struski 16, Nowakowski 11, Pisarczyk 8, Czerwonka 5, Kulikowski 0, Załucki 0, Lis 0.
WKK: Prostak 19, Patoka 17, Ochońko 17, Madray 11, Chrabota 8, Jędrzejewski 7, Matusiak 6, Wątroba 2, Koelner 0, Uberna 0.