Po trzech dniach zmagań w fazie grupowej, turniej zaczyna się jakby od nowa. Czekają nas mecze w strefie medalowej, stawką – mistrzostwo Polski. Półfinał rozegramy z Asseco Arką U20 Gdynia.
Trafiliśmy do wymagającej grupy ze Śląskiem Wrocław, Treflem Sopot oraz Startem Lublin. Turniej finałowy w Katowicach zainaugurowały derby stolicy Dolnego Śląska. W rozgrywkach strefowych nasz bilans z tym zespołem to 1-1. Przegraliśmy na Mieszczańskiej 69:84, za to zdecydowanie odkuliśmy się u siebie 90:75. Otwarcie turnieju było bardzo ważne dla obu ekip. My jednak wykazaliśmy się większą wolą walki i nadawaliśmy ton temu spotkaniu. Dopiero w czwartej kwarcie rywale nas wyprzedzili i to my musieliśmy gonić wynik. Dzięki rzutom Michała Kroczaka udało się wrócić na prowadzenie. Szalone ostatnie minuty, w których żadna z ekip nie zdobyła punktów. Wynik zatrzymał się na 75:74 po trójce Michała Kroczaka na niecałe dwie minuty przed końcem i tak już pozostało. Wygraliśmy jednym punktem, ale liczył się przecież końcowy rezultat.
Nie taki Sopot straszny jak go malowali. Nasza przegrana z tym zespołem 45:86 w WKK Sport Center okazała się wypadkiem przy pracy, bowiem w Katowicach to my przodowaliśmy. – Wydaje mi się, że możemy się spodziewać agresywnej obrony oraz walki o zbiórkę, ponieważ Sopot wzrostowo ma nad nami przewagę. Nas pewno trzeba będzie zastawiać i spokojnie, konsekwentnie grać w ataku – mówił przed tym spotkaniem Patryk Pułkotycki, który grał w Treflu. Zaczęliśmy bardzo agresywnie, piłki z góry kończył Michał Sitnik. Sopocianie dogonili nas na koniec trzeciej kwarty, a prowadzenie 58:53 było naszym ostatnim w tym spotkaniu. Mimo że trzymaliśmy się blisko przeciwników, po trójce Michała Kroczaka przegrywaliśmy zaledwie jednym punktem (71:72), dalej poszła seria ze strony rywali. Przegraliśmy 74:84.
Niestety nie byliśmy już uzależnieni wyłącznie od siebie. Do awansu do czwórki musiały zostać spełnione dwa kroki: musieliśmy wygrać ze Startem Lublin, a Trefl ze Śląskiem Wrocław (bądź wrocławianie różnicą dwudziestu punktów, co wydawało się mało realne). Na nasze szczęście spełnione zostały te dwa warunki i dziś walczymy z półfinale z Asseco Arką Gdynia. – Uważam, że to duża niespodzianka, że jesteśmy w półfinale. Nikt na nas nie stawiał w tej roli. Faworytami byli Śląsk i Trefl Sopot, ale chłopcy udowodnili, że zasługują na tą czwórkę, zagrali dwa pierwsze fantastyczne mecze – mówi trener Sebastian Potoczny. – Arka obok Sopotu była stawiana jako główny faworyt do mistrzostwa. Przede wszystkim mają głębię składu, rotację. Na pewno będziemy musieli poradzić sobie z agresywną obroną przez czterdzieści minut, ale to najlepsza czwórka w kraju. Tu nie ma słabych zespołów. Jeśli już tu jesteśmy, musimy się temu przeciwstawić.
Początek meczu o godzinie 18:00. Transmisja: https://youtu.be/CBOQU2TDsW8
Zachęcamy do oglądania pomeczowych wywiadów na naszym kanale na YouTube oraz skrótów spotkań: https://www.youtube.com/channel/UCqV5YojO7eJgV7HrbeeL0sA