Sezon 2019/2020 zakończył się wcześniej niż przewidywaliśmy. Zajmujemy trzecie miejsce w lidze. Jest ot lepszy wynik niż ten, który uzyskaliśmy przed rokiem.

Głównym celem na minione rozgrywki była poprawa rezultatu sprzed roku. Paradoksalnie – zrealizowaliśmy go. Jest to jednak śmiech przez łzy. Z powodu sytuacją związaną z wirusem SARS-CoV-2 wywołującego chorobę Covid-19, przyspieszony koniec ligi był nieunikniony. We wtorek (10.03) w związku z decyzją ogłoszoną przez Prezesa Rady Ministrów Mateusza Morawieckiego, Polski Związek Koszykówki poinformował, że wszystkie spotkania na szczeblu PZKosz o charakterze imprezy masowej do odwołania będą rozgrywane bez udziału publiczności. Nastawialiśmy się zatem, że rozegramy mecz z Zetkama Doral Nysą Kłodzko (14.03) co prawda przy pustych trybunach, ale z ogólnodostępną transmisją LIVE. W czwartek (12.03) rozgrywki I ligi mężczyzn w sezonie 2019/2020 decyzją Polskiego Związku Koszykówki zostały zawieszone do 25. marca. – Jest mi smutno, bo szykowaliśmy sie wszyscy na play-offy i chcieliśmy powalczyć o wygranie ligi. Teraz nawet nie wiadomo, kiedy znowu wrócimy do gry… – mówi nasz kapitan, Jakub Koelner. W piątek (20.03) oficjalnie zakończono sezon, a drużyny sklasyfikowano według tabeli z dnia 12. marca. Na jej podstawie początkowo mieliśmy zająć czwarte miejsce w lidze, mając mecz rozegrany mniej niż kolejno druga i trzecia drużyna ze Słupska i Łańcuta. Po ostatecznym komunikacie opublikowanym 25. marca – plasujemy się na trzecim miejscu i jest już pewne, że to definitywny koniec rozdziału rozgrywki I ligi 2019/2020. – Zdrowie wszystkich jest teraz najważniejsze, więc musimy przystosować się do tej bardzo niekomfortowej sytuacji. Można tylko żałować, że w taki sposób zakończyliśmy ten sezon (3 porażki u siebie) i nie mogliśmy pokazać się naszym kibicom z naszej lepszej strony. To musimy zostawić na przyszły sezon – mówi trener Tomasz Niedbalski.

WYJAZDOWY PRZYPŁYW MOCY

Rundę zasadniczą zaczęliśmy w kratkę, a stabilizacja nadeszła na początku listopada. Zanotowaliśmy świetny środek sezonu, by pożegnać się z nim trzema porażkami, w dodatku u siebie. 16-7, z czego 6-5 u siebie i 10-2 na wyjeździe. Tak prezentuje się nasz bilans w minionym sezonie. – Żeby wygrywać na wyjeździe trzeba kontrolować zbiórkę w obronie. To zapewniło nam przyjście Niedźwiedzia – mówi nasz szkoleniowiec. – Myślę też, że w naszym drugim sezonie pojawiła się też większa pewność w grze i świadomość swojej wartości. Przez większą część sezonu byliśmy drużynowym liderem w skuteczności z gry, liczbie asyst, wskaźniku efektywności z gry, blokach, liczbie zdobytych punktów. Przypomnijmy, że w rozgrywkach 2018/2019, w których powróciliśmy na zaplecze ekstraklasy, po rundzie zasadniczej te same liczby prezentowały się następująco: 16-14, w tym 12-3 w domu, 4-11 poza nim. Możemy zatem z czystym sercem powiedzieć o wyjazdowym rośnięciu w siłę. – Mieliśmy ostoję pod koszem w postaci Niedźwiedzia i doświadczenie Tomka Prostaka. Oni pozwolili nam się wspiąć na wyższy poziom jako drużyna – przyznaje Jakub Koelner. Przyzwyczailiśmy, że to w WKK Sport Center jesteśmy niepokonani. Ta sztuka przed dwoma laty udała się zaledwie Enei Astoria Bydgoszcz, Śląskowi Wrocław oraz Polfarmeksowi Kutno, który zniknął z koszykarskiej mapy Polski. W zakończonych rozgrywkach to we Wrocławiu mieliśmy problemy.

fot. W. Marek

W TYM SZALEŃSTWIE JEST METODA

– Myślę, że przez większą część sezonu pokazaliśmy, że jesteśmy w tej lidze wygrać z każdym i mieliśmy pewną stałość w grze, która dawała nam zwycięstwa – przyznaje trener Niedbalski. Liderem naszego zespołu był Piotr Niedźwiedzki (śr. 20,1 p., 12,1 zb, 1,3 a, 2,7 blk), który dołączył latem po opuszczeniu Górnika Trans.eu Wałbrzych. W międzyczasie był powoływany na zgrupowania kadry Polski 3×3, co jest powodem do dumy! Kolejny dobry sezon ma na swoim koncie nasz wychowanek, Michał Jędrzejewski, będąc znów czołowym rozgrywającym ligi (śr. 13,7 p., 4,1 zb, 6,4 a). Jednocześnie spędzał najwięcej czasu na boisku ze wszystkich naszych graczy (śr. 36 minut). Boiskowe doświadczenia chociażby Tomasza Prostaka, będącego chociażby przez trzy ostatnie sezony liderem w swoim poprzednim zespole (Pogoni Prudnik) wprowadziły sporo spokoju w naszą grę w trudnych momentach. Z pewnością zapamiętamy także zimną krew naszego kapitana, który wychodził z ławki, dając energię. EVAL na poziomie zbliżonym do prezentowanym w rozgrywkach 2018/2019 prezentował także Jakub Patoka, dla którego był to drugi sezon w I lidze w naszych barwach. Za tegoroczne występy należy pochwalić Michała Kroczaka, który stał się podstawowym zawodnikiem w rotacji – śr. 22:41 min, 7,3 p. – Agresywna defensywa na obwodzie i przede wszystkim duża pewność siebie. Wiedzieliśmy, że możemy wygrać z każdym jak zagramy swoją koszykówkę – tak nasz zespół scharakteryzował Jakub Koelner.

fot. W. Marek

Pierwszą rundę zakończyliśmy na trzecim miejscu w tabeli z bilansem 9-4, drugą (niepełną rzecz jasna): 7-3. Zaczęliśmy od wygranej w Kołobrzegu (96:92), gdzie musieliśmy się nieźle namęczyć w końcówce. Po swoje pojechaliśmy także do Krosna! W pamięci mieliśmy przegrany mecz u siebie po zaliczonym decydującym rzucie Marcina Dymały, dającym im jednopunktowe zwycięstwo 65:64. Zaznaczmy jednak – i w tym meczu mieliśmy swoje szanse, w pierwszej połowie pozwoliliśmy zdobyć rywalom jedynie 27 punktów. Spadek intensywności w sporej mierze przyczynił się do takiego rezultatu. Na Podkarpaciu, mimo że w pewnym momencie przegrywaliśmy piętnastoma punktami, druga połowa należała do nas i ostatecznie zwyciężyliśmy 70:67. Zrewanżowaliśmy się także w Łańcucie (88:79). Dalej wygraliśmy także zacięte wyjazdy w Tychach (101:92) oraz w Słupsku (81:76). Trzeba przyznać, że Grafia od kiedy jesteśmy na pierwszoligowych parkietach jest dla nas wyjątkowo przyjazna. Za to niegościnne okazały się dla nas własne mury… Z ligą pożegnaliśmy się trzema porażkami z rzędu w WKK Sport Center. Najpierw patent znalazła na nas osłabiona ekipa z Pruszkowa (76:79), z trójka Januarego Sobczaka wraz z końcową syreną z pewnością zapadnie nam w pamięci. Następnie wysoko przegraliśmy z Polonią Leszno 66:87, a na koniec ulegliśmy w derbowym starciu. Lider tabeli, Górnik Wałbrzych pokonał nas 78:65. – Myślę, że nasza seria na początku 2020 roku szczególnie zapadła mi w pamięci, a najbardziej zwycięstwo w Słupsku przed ich fantastyczną publicznością. Dla mnie też dobrze smakowały zwycięstwa w Lesznie i Wałbrzychu – wspomina nasz kapitan.

QUO VADIS?

Plan na przyszłe rozgrywki mieliśmy już ustalony przed tym sezonem. Łącznie z nazwiskami. Możliwe jednak, że ze względu na zaistniałą sytuację, plany trzeba będzie zweryfikować. Czas pokaże… – mówi trener Niedbalski. Na razie cały świat, nie tylko sportowy, się zatrzymał. Oficjalnie zakończyliśmy rozgrywki pierwszoligowe, a młodzieżowe są zawieszone. Należy zostać w domach, ale spędzony czas „w izolacji” nie musi być nudny. Mimo że nie ma już rytmu meczowego, zawodnicy muszą zachowywać dyscyplinę i myśleć o odpowiednim przygotowaniu (a czasu jest duużo) do kolejnych rozgrywek. – Cały czas pozostaję w treningu – mówi Jakub Koelner. – Oczywiście będzie on teraz skierowany na bardziej indywidualne kwestie. Będzie można się solidnie przygotować na następny sezon – poprawić swoje mankamenty koszykarskie oraz wzmocnić się fizycznie. Dla mnie to szczególnie ważne, aby odpowiednio wzmocnić mięśnie głębokie, które później będą mi pomagać w unikaniu kontuzji. Przypomnijmy, że nasz kapitan zmagał się z urazem w trakcie okresu przygotowawczego, przez co ominął większość sparingu, a w akcji zobaczyliśmy go dopiero podczas wrześniowego turnieju (20-21.09).

Trudno używać stwierdzeń w „zakończonym sezonie”, bo myśleliśmy, że będziemy je wykorzystywać znacznie później, jednakże musimy zaakceptować rzeczywistość. Ostatni mecz rozegraliśmy 1. marca. Dotychczas okres przygotowawczy rozpoczynaliśmy w drugim tygodniu sierpnia, off season będzie wyjątkowo długi. – Każdy zawodnik będzie miał wystarczająco dużo czasu, by solidnie przygotować się do przyszłego sezonu. Myślę, że większość z nich  będzie bardzo, ale to bardzo głodna treningów, a przede wszystkim gry. Jesteśmy w stałym kontakcie więc wiem, że chłopaki pracują indywidualnie zgodnie z hasłem #zostańwdomu – mówi trener Tomasz Niedbalski.

Dziękujemy sponsorom i partnerom, którzy wspierali nas przez cały sezon. Cieszymy się, że kolejny rok mogliśmy godnie reprezentować nasze miasto – Wrocław. Jesteśmy także wdzięczni Wam – kibicom – za wsparcie i uznanie. Wierzymy, że nasza rodzina w kolejnych rozgrywkach się rozrośnie i jak najszybciej znów zobaczymy się w WKK Sport Center. To już jest koniec, ale liczymy, że początek będzie równie mocny i przyniesie wiele dobrego.

SKŁAD WKK WROCŁAW W SEZONIE 2019/2020

0             ŁUKASZ UBERNA                       Silny skrzydłowy

2            PIOTR NIEDŹWIEDZKI              Środkowy

4            TOMASZ MADEJSKI                   Rozgrywający

5            JAKUB KOELNER                        Rzucający

10          MICHAŁ JĘDRZEJEWSKI         Rozgrywający

11           KAROL NOWAKOWSKI             Silny skrzydłowy

14          MICHAŁ KROCZAK                     Rzucający

20          PATRYK PUŁKOTYCKI               Niski skrzydłowy

22          MICHAŁ SITNIK                           Niski skrzydłowy

24          TOMASZ PROSTAK                      Rzucający

26          FRYDERYK MATUSIAK              Silny skrzydłowy

41          JAKUB PATOKA                            Silny skrzydłowy

TOMASZ NIEDBALSKI                               I trener

SEBASTIAN POTOCZNY                            II trener

BARTOSZ PASTERNAK                              Trener przygotowania motorycznego

DOMINIKA DYRDA                                     Fizjoterapeuta

WERONIKA MAREK                                   Media

Opracowała WERONIKA MAREK

fot. W. Marek