W prudnickiej hali Obuwnik spotkają się dwie ekipy, które w minionych rozgrywkach świetnie radziły sobie u siebie, a nie mogły przełamać się na wyjazdach. W sobotę obieramy kurs na Prudnik, gdzie o godzinie 17:30 zmierzymy się z miejscową Pogonią.

Dla ekipy z Prudnika jest to nieprzerwanie szósty sezon na zapleczu ekstraklasy (od 2014/2015). Poprzedni zakończyła na dziesiątym miejscu z bilansem 15-15 (13-2 w domu, 2-13 na wyjeździe). Poza swoją halą wygrała jedynie w Pruszkowie (88:75) oraz Siedlcach (96:74). Zespoły, które już w sobotę rozpoczną swój mecz o godzinie 17:30 łączy osoba Tomasza Prostaka, który w prudnickiej drużynie spędził trzy ostatnie sezony. – Czas w Prudniku był mile spędzony, głównie ze względu na to, jak nas wspierali kibice, którzy byli szóstym zawodnikiem – przyznaje nasz rzucający. – Zawsze sobie tłumaczyłem, że w kryzysowych momentach w domu kibice swoim dopingiem potrafili wspomóc. Jednak na wyjazdach aż takiego wsparcia nie ma i dużo trudniej nawiązać walkę z drużyną miejscową. Drugim aspektem jest znajomość własnej hali – kosze są obrzucane, jest inna perspektywa. W tamtejszej hali towarzyszyła specyficzna i trudna dla rywali atmosfera – To był bardzo ciężki sezon dla nas (2017/2018, walka w play-outach z Nysą Kłodzko –dop.), mieliśmy wiele kontuzji. Wielu zawodników musiało albo pauzować, albo była zupełnie wyłączna. Pojawiali się nowi zawodnicy, więc rotacja była duża. Musieliśmy się do końca zgrywać i wyniki nie były takie, jakich byśmy oczekiwali. Wtedy przegrywaliśmy dużo spotkań u siebie, a wiadomo, że  Prudnik to drużyna, która zawsze słynęła z gry u siebie i to była spora strata.

Średnie naszego zawodnika z poprzedniego sezonu to 17,9 p., 4,5 zb, 3,6 a. W sumie w barwach tej drużyny zdobył 1642 punkty, miał 440 zbiórek oraz 338 asyst.  – Zawsze mam ambitne plany. Po każdym sezonie trener i władze były zadowolone, a ja zawsze czułem pewien niedosyt, bo można było zrobić coś lepiej, być wyżej w tabeli. Myślę, że poza moim drugim sezonem w Prudniku, nasza pozycja w tabeli była adekwatna do prezentowanego przez nas poziomu jako całokształt. Uczciwie nasze miejsca były w okolicach 6-8. W trzecim sezonie zabrakło tak naprawdę jednego zwycięstwa, nawet by być na piątym miejscu, ale i tak uważam, że był on bardzo dobry.

O Pogoni Prudnik z pewnością można napisać, że jest drużyną doświadczoną – trzon zespołu stanowią gracze powyżej 30. roku życia. Ekipę opuścili wspomniany już Tomasz Prostak, ale także Jakub Krawczyk (Timeout Polonia Leszno), Rafał Malitka (AZS Basket Nysa), Kacper Stalicki. Dołączyli Adrian Mroczek-Truskowski (po dwuletniej przerwie), Marcin Salamonik, Marc-Oscar Sanny, Adrian Suliński i Patryk Garwol. Ponadto skład jest uzupełniony juniorami ze Smyka Prudnik: Patrykiem Kociugą, Kamilem Szwadowskim, Alanem Jatyczykiem, Filipem Sieradzkim, Maciejem Garwolem oraz Jakubem Jankowskim. – U nas mocny akcent rozkłada się na to, że mamy młodą drużynę. Chcemy grać szybko, co jest naszym głównym atutem, który chcemy wykorzystać – mówi Tomasz Prostak. – Z drugiej strony – drużyna z Prudnika też ma swoje. Jednym z nich jest niewątpliwie doświadczenie poszczególnych zawodników – ¾ zawodników grała w ekstraklasie i to nie epizody. Mają duży bagaż doświadczeń, z którego korzystają, szczególnie u siebie. Żeby temu się przeciwstawić, musimy grać szybko, co może nie leżeć drużynie Pogoni, a nam pomoże w dobrej grze.

Wydaje się, że podopieczni trenera Tomasza Michalaka nie będą bić się o czołówkę, niemniej jednak u siebie będą na pewno mocni. Na dziesięć rozegranych przed sezonem sparingów, wygrali pięć. Mierzyli się zarówno z ekipami drugoligowymi (Katowice, Nysa, Kraków), jak i pierwszoligowymi (Kutno, Wałbrzych, Opole, Krosno). Nasz najbliższy rywal rozpoczął sezon od derbów Opolszyczyny, które powróciły na zaplecze ekstraklasy po ośmiu latach.  Padły one łupem ekipy Politechniki (90:79).
W minionym sezonie przegraliśmy w Prudniku 79:87, zaś u siebie wygraliśmy po emocjonującym spotkaniu 70:67. – Obie drużyny w poprzednim sezonie miały problemy na wyjazdach. Wierzę, że to odwrócimy. Specyfika hali i panująca tam atmosfera są inne niż u nas, ludzie siedzą bardzo blisko boiska, co może być niebezpieczne. Do tego dochodzi entuzjastyczny i deprymujący doping. Będziemy grali nie przeciwko pięciu, a sześciu zawodnikom – mówi Tomasz Prostak. – Musimy być podwójnie zmobilizowani i walczyć przez 40 minut, bo nikt przed nami się nie położy. Mimo że wygraliśmy poprzedni mecz dwudziestoma punktami, każda drużyna u siebie jest inna i tak łatwo nam tego zwycięstwa nam nie odda. Do Prudnika jedziemy po lepszy wyjazdowy start. Chcemy pisać kolejną piękną historię w WKK Sport Center, ale i pokusić się o stwarzanie zagrożenia na terenach rywala. Początek spotkania z Pogonią o godzinie 17:30.