W pierwszym meczu sparingowym WKK Wrocław w mocno juniorskim składzie przegrało na wyjeździe z Weegree AZS Politechniką Opolską 78:95. Drugim najlepszym strzelcem naszego zespołu był Michał Chrabota, który tego lata trafił do stolicy województwa dolnośląskiego z Krakowa.

Nieoficjalny debiut w barwach WKK za Tobą. Jesteś zadowolony ze swojego występu?

– Szczerze? Dosyć przeciętnie. Miałem kilka udanych akcji, ale kilka też takich, po których sam miałem do siebie pretensje. Zdaję sobie sprawę, że był to pierwszy sparing przed sezonem, ale nawet na tym etapie przygotowań do sezonu jestem samokrytyczny. Do kolejnego meczu mamy jeszcze tydzień, więc jest sporo czasu, by kolejne spotkanie zagrać o wiele lepiej.

Spotkanie przegrane, ale fragmentami ten mecz wyglądał naprawdę obiecująco. Zgodzisz się z tą tezą?

– Choć momentami potrafiliśmy ułożyć fajne akcje, to jednak widać było, że był to nasz pierwszy mecz rozegrany w tym składzie. Czeka nas jeszcze dużo ciężkiej pracy podczas okresu przygotowawczego – poznawanie się nawzajem, swojego stylu gry i szlifowanie zachowań boiskowych. Tak, żeby w sezonie przynosiło to wynik. Pamiętajmy też, że do Opola pojechaliśmy bez czterech kluczowych zawodników. To też miało spory wpływ na wynik, który w meczach sparingowych jest też drugorzędny.

Jak dotychczasowe treningi? Czuć zmęczenie czy powoli już czujesz wejście na właściwe obroty?

– Od samego początku sztab trenerski narzucił mocne tempo na treningach, ale przecież od tego są okresy przygotowawcze. Pierwszy tydzień był dla mojego organizmu swoistym szokiem po okresie wakacyjnym (śmiech), ale z treningu na trening wchodzę w dobrze znany rytm. Dodatkowo Dominika, nasza fizjoterapeutka dba o odpowiednią odnowę biologiczną po treningach. To na pewno pomaga.

Masz tego lata jakiś element gry nad którym chcesz się skupić, żeby zaskoczyć?

– Tak naprawdę każdego dnia szukam elementu gry, który sprawia mi jeszcze kłopot i nad nim pracuję. Niekiedy są to małe detale. Jeśli jednak jakiś element ma być zaskoczeniem to lepiej zachowam go dla siebie, trenera i kolegów z drużyny (śmiech).

Po raz pierwszy w karierze wyjechałeś z Krakowa. Miałeś okazję już nieco lepiej poznać Wrocław?

– Do tej pory pokonywałem jedynie trasę hala – mieszkanie (śmiech). Zwyczajnie albo nie ma czasu, albo wolę odpocząć po treningach. Wydaję mi się, że Kraków i Wrocław to dosyć podobne miasta, więc myślę, że nie będę miał problemu żeby się tutaj odnaleźć. W jakiś wolny dzień na pewno wybiorę się z dziewczyną i wspólnie zwiedzimy centrum Wrocławia. Słyszałem, że jest piękne.