Koszykarze WKK Wrocław mają już za sobą kilka dni treningów. Już w sobotę na ławce trenerskiej  pierwszoligowej drużyny nieoficjalnie zadebiutuje Łukasz Dziergowski, który podsumował pierwsze dni przygotowań do sezonu 2021/22. 

Pierwsze treningi za nami. Od początku widać dobre nastroje w zespole…

Naszym głównym założeniem było zbudowanie drużyny, która zżyje się ze sobą nie tylko na boisku. Dobra atmosfera sprawia, że po prostu chce się trenować. Dzięki temu ciężka praca może być też przyjemnością. Mamy za sobą testy motoryczne i kilka cięższych treningów fizycznych, ale nie chcę „zajeżdżać” zespołu. Obecnie wchodzimy w system dwóch treningów dziennie, ale nie ma tu żadnego znużenia. Dzięki temu też zawodnicy nie odczuwają wielkiego zmęczenia i właśnie na tym mi zależało.

W składzie nie doszło do rewolucji, pozostał jego trzon. To chyba też dobrze rokuje na nadchodzący sezon?

Trener Tomasz Niedbalski razem z Sebastianem Potocznym zrobili świetną pracę przez ostatnie lata, przez co wielka rewolucja nie miała sensu. Doszło do nas kilku bardzo dobrych zawodników, którzy mają do drużyny wnieść coś nowego. Utrzymanie trzonu zespołu nie było łatwe, bo niektórymi zawodnikami interesowały się kluby z ekstraklasy. Dlatego cieszymy się, że zostają z nami. Zdecydowanie na tym nie stracą.

To też chyba dobry sygnał dla wszystkich zawodników, że poczynaniom koszykarzom WKK przyglądają się kluby z ekstraklasy.

W tym roku do ekstraklasy trafił Piotrek Niedźwiedzki, swoją szansę pewnie też otrzyma Michał Sitnik. Rok wcześniej do najwyższej klasy rozgrywkowej z Czajczej powędrował Michał Kroczak. Jesteśmy klubem ze świetnym zapleczem. Trenerzy mają ogromne doświadczenie, czego najlepszym przykładem jest chociażby trener młodzików, który pracował w klubie ekstraklasowym. Szkoleniowcy ze swoimi młodzieżowymi zespołami sięgali po medale mistrzostw Polskie w wielu rocznikach. Niczego nam nie brakuje i to trzeba głośno powiedzieć. 

A jak nowi zawodnicy prezentują się po wakacjach?

Bardzo dobrze. Odpoczęli po trudach sezonu, mają świeżość i to najważniejsze. Są gotowi trenować z obciążeniem, które narzuciliśmy od początku. Teraz stopniowo są one zwiększane. Treningi w pierwszym tygodniu przygotowań były lżejsze, żeby każdy bez większych problemów zaczął wchodzić na obroty. Nasz sztab na bieżąco monitoruje zmęczenie i jakby cokolwiek się działo, będziemy od razu interweniować. Najlepsza forma ma przyjść w kluczowych momentach sezonu. 

Szansę, żeby pokazać się z pierwszym zespołem otrzymali też juniorzy. W grze są dwa miejsca w składzie na sezon pierwszej ligi.

Chłopcy motorycznie nie odstają od reszty zespołu. Wiadomo, że brakuje im nieco kilogramów mięśni, ale wiedzą po co tu są. Kilku z nich od samego początku bardzo odważnie podeszło do treningów i to bardzo cieszy. Mają oczywiście szacunek do starszych kolegów z drużyny, ale nie boją się chociażby przycisnąć ich w obronie. Świadomie podejmują każdą decyzję na boisku, ale mnie to wcale nie dziwi. Jesteśmy klubem młodzieżowym i po prostu musimy ufać tym chłopakom, bo mają ogromną wiedzę i umiejętności. Zdobywali medale młodzieżowych mistrzostw Polski i byli bardzo ważnymi ogniwami swoich ekip. Młodzież z WKK to także reprezentanci Polski w swoich kategoriach wiekowych. Dlatego musimy im zaufać i dać czas, by odnaleźli się w pierwszym zespole. A to zaprocentuje. 

W sobotę pierwszy sparing w Opolu i nieoficjalny debiut trenera w roli pierwszego szkoleniowca WKK. Jest podekscytowanie?

Szczerze? Nie (śmiech). Mam w głowie już mecze sezonu, który ruszy za półtora miesiąca. Tak naprawdę już pierwszego dnia, gdy usłyszałem, że mogę zostać trenerem pierwszej drużyny, to w swojej głowie rozegrałem już pół sezonu (śmiech). Absolutnie nie przykładam większej uwagi do wyników w sparingach, bo nic nam to nie da. Możemy wygrać wszystkie mecze przed sezonem, a później mieć trudny start w lidze. Teraz chcemy sprawdzić różnego rodzaju możliwości, zagrania. Znajdziemy najlepsze ustawienia i sposób na zagospodarowanie młodych chłopców. To w sumie jest teraz najważniejsze.