Piąte miejsce w Polsce naszych juniorów można uznać za sukces, mając na uwadze mniejsze lub większe problemy na przestrzeni całego sezonu. Pokazaliśmy się z dobrej strony i choć nie było nas w strefie medalowej, nie ma większych powodów do wstydu.
Trzecie miejsce w strefie, drugie w swoich grupach ćwierćfinałowych i półfinałowych (w obu przypadkach – turnieje zakończone z bilansem 2-1), by ostatecznie zająć piąte miejsce w Polsce w kategorii U18. Chyba mało kto spodziewał się takiego obrotu spraw. Kontuzje podstawowych graczy, uzupełnianie składu i wąska rotacja to czynniki, które przed etapem centralnym nie napawały optymizmem. Koniec końców – wynik osiągnięty w Gdański można uznać za sukces. Ba! Możemy powiedzieć, że przez trzy kwarty graliśmy na równi z mistrzami Polski, którymi zostali gracze Asseco Arki Gdynia.
Trafiliśmy do mocnej grupy, którą można określić jako „sami swoi”. Dwaj rywale ze strefy – Exact Systems Śląsk Wrocław i Zastal Fatto Deweloper Zielona Góra, a także Asseco Arka Gdynia, w której gra dwóch naszych byłych zawodników – Mateusz Kaszowski oraz Marcin Kowalczyk. Przed samym startem finałów można było typować, że zespołami, które awansują do strefy medalowej będą zespoły prowadzone przez Milosa Mitrovica i Jacka Krzykałę. Gdzie znaleźliśmy się my w tejże układance? Pomimo przegranych 77:93 i 66:106 z rywalami ze stolicy Dolnego Śląska czy 112:116 i 75:77 z ekipą z Zielonej Góry, teraz zaczynaliśmy każde spotkanie od stanu 0:0. I – jak pokazał przebieg turnieju – potrafiliśmy namieszać.
Finały otworzyliśmy derbami Wrocławia. Początek meczu był wymianą ciosów, a ciężar gry na swoje barki brał nasz kapitan – Tomasz Madejski. Mimo minimalnie przegranej pierwszej kwarty, w drugiej zaskoczyliśmy rywali przede wszystkim agresją w ataku. Spod kosza dwukrotnie trafił Jan Zieniewicz, a od skutecznych dwóch rzutów wolnych rozpoczęliśmy serię 8-0. Nasza ofensywa mogła się podobać, ale – co najważniejsze – była skuteczna i na przerwę zeszliśmy, prowadząc 35:27. Po niej rywale zaczęli odrabiać straty, a do walki włączył się cały zespół, czego zabrakło u nas. Ostatecznie w naszej ekipie punktowało zaledwie pięciu zawodników, a po przeciwnej stronie – ośmiu. Na nieco ponad 4 minuty do końca tej części meczu, przeciwnicy wyszli na prowadzenie i przed decydującą kwartą mieli punkt przewagi po skutecznym lay-upie Kacpra Burakiewicza (48:47). W niej sprawy w swoje ręce wziął, przed czym przestrzegali trenerzy, Kacper Gordon (6/12 za trzy) – zawodnik, który w trudnych momentach potrafi pociągnąć drużynę. Mogła przypomnieć się sytuacja z finałów juniorów starszych, gdy pierwszy mecz także graliśmy ze Śląskiem Wrocław i w pierwszej połowie udało się powstrzymać tego zawodnika, lecz w kolejnej wyrządził nam sporo krzywdy (tamto spotkanie przegraliśmy 62:89). W drugiej połowie zdobyliśmy zaledwie 22 punkty przy 43 rywali. Sam wynik nie oddaje do końca przebiegu meczu, ale fakt faktem – stanęliśmy i nie mieliśmy pomysłu, jak zatrzymać rywali. Z indywidualnych kwestii – na deskach skutecznie walczył Aleksander Griszczuk, który popisał się double-double (10 punktów, 11 zbiórek).
To właśnie Sasza (wyjaśniamy – tak, jest to syn legendy Anwilu Włocławek – Igora Griszczuka, który swoją drogą był na turnieju finałowym i wspierał zarówno syna, jak i naszą ekipę) kolejne spotkanie z Asseco Arką Gdynia rozpoczął w pierwszej piątce w miejsce Aleksandra Lentki. Zespół pod wodzą serbskiego szkoleniowca szybko wyszedł na prowadzenie 9-0, a pierwsze punkty dla nas zdobył spod kosza Tomasz Madejski. Rywale byli bardzo dobrze przygotowani fizycznie i bardzo czujni w obronie. Nasz rozgrywający toczył bój z Mateuszem Kaszowskim, czyli byłym kolegą z zespołu, z którym zdobyli razem złoto w kategoriach U14 i U16. Swoją drogą podstawowego gracza Asseco Arki udało nam się zatrzymać na 14 punktach; ponadto musiał uważać, ponieważ po trzeciej kwarcie miał na swoim koncie już 4 faule. Nową energię do naszej gry wniósł Mateusz Głodek, który od razu atakował deskę, a do defensywy dołożył także atak. W sumie zanotował 12 punktów, 7 zbiórek, przechwyt, wymusił także 5 fauli.
Mimo że po dwóch dniach turnieju finałowego wiedzieliśmy, że drogę do strefy medalowej mamy zamkniętą, nasi zawodnicy do meczu z Zastalem Fatto Deweloper Zielona Góra podeszli jak do każdego innego – z myślą o wygranej. Dobra energia udzielała się od pierwszych minut, a prym wiedli Aleksander Lentka i Tomasz Madejski. W ataku udało nam się powstrzymać podstawowego strzelca zielonogórzan – Miłosza Góreńczyka – ale jedynie w pierwszej połowie. Do szatni zeszliśmy przy prowadzeniu 45:43, a kolejną kwartę rozpoczęliśmy serią 7-0. Dziesięciopunktowa przewaga przed ostatnią partią tego spotkania nie podłamała rywali, którzy kolejną otworzyli ośmioma oczkami z rzędu. Pogubiliśmy się w defensywie i graliśmy bardzo nerwowo. Trójka Aleksandra Lentki, który został wybrany najlepszym zawodnikiem tego meczu, na półtorej minuty przed końcem meczu wraz z syreną była przysłowiowym gwoździem dla przeciwników. Dobrze zaprezentowali się także Aleksander Griszczuk czy ponownie z nową energią z ławki – Mateusz Głodek. Double-double uzyskał Matuesz Żebrok (10 punktów, 10 zbiórek). Samo spotkanie wygraliśmy 91:77.
Wieczorową porą w piątek poznaliśmy zespół, z którym przyszło nam się zmierzyć o 5. miejsce. Biofarm Basket Poznań po wyrównanym spotkaniu i gonitwie zwłaszcza w drugiej połowie, ostatecznie przegrał z gospodarzami turnieju 70:71. Samo spotkanie z poznaniakami było zacięte i to oni lepiej je zaczęli. W pojedynkach jeden na jeden musieliśmy uważać na bardzo dobrze dysponowanego w tym elemencie Wojciecha Tomaszewskiego, który pod koniec meczu także postraszył nas dwukrotnie zza łuku. Zacięta była zwłaszcza druga połowa, w której także „posypały się” faule techniczne. Z samych boiskowych kwestii – mimo że rywale nas podwajali – udawało nam się kończyć ataki, ponadto wymuszać faule. Wygraliśmy deskę 44-32, rozdaliśmy nieco więcej asyst 14-12, za to mieliśmy mniej przechwytów 10-14, ale taką samą liczbę bloków – po 4. Obie ekipy straciły bardzo dużo piłek – my 28, rywale zaś 22. Wygraliśmy 71:66 i zostaliśmy piątą drużyną w Polsce w kategorii U18.
WKK WROCŁAW – EXACT SYSTEMS ŚLĄSK WROCŁAW 59:70 (13:16, 22:11, 12:21, 12:22)
WKK: Madejski 17, Żebrok 15, Zieniewicz 13, Griszczuk 10, Woźniakiewicz 4, Lentka 0, Nowak 0, Bryniarski 0
ŚLĄSK: Gordon 29, Marchewka 10, Żmijak 10, Azimka 9, Burakiewicz 4, Lewandowski 4, Mitman 2, Sembiga 2, Wilczek 0
ASSECO ARKA GDYNIA – WKK WROCŁAW 75:57 (15:13, 19:14, 20:20, 21:10)
ASSECO ARKA: Korolczuk 25, Kaszowski 14, Lis 12, Olender 12, Pajkert 10, Lichowski 2, Perzanowski 0, Kowalczyk 0, Rydzewski 0, Szelągowski 0
WKK: Madejski 12, Głodek 12, Bryniarski 8, Nowak 5, Lentka 5, Griszczuk 5, Woźniakiewicz 5, Żebrok 3, Zieniewicz 2, Nowacki 0
ZASTAL FATTO DEWELOPER ZIELONA GÓRA – WKK WROCŁAW 77:91 (16:25, 27:20, 14:22, 20:24)
ZASTAL: Góreńczyk 34, Dymiński 19, Michał Siminski 8, Mikołaj Siminski 4, Morgiel 3, Szpakowski 3, K. Szymański 2, M. Szymański 2, Rzechtalski 2, Kordel 0
WKK: Lentka 26, Madejski 21, Griszczuk 11, Żebrok 10, Zieniewicz 7, Głodek 6, Woźniakiewicz 5, Bryniarski 3, Nowak 2
BIOFARM BASKET JUNIOR POZNAŃ – WKK WROCŁAW 66:71 (16:15, 15:21, 19:14, 16:21)
BIOFARM: Sobiech 24, Tomaszewski 20, Maćkowiak 13, Munyama 7, Jaroszewski 1, Burzyński 1, Kiełpiński 0, Szuba 0, Matysiak 0
WKK: Żebrok 19, Griszczuk 13, Madejski 12, Woźniakiewicz 10, Lentka 6, Nowak 5, Bryniarski 2, Głodek 2