WROCŁAWSKI KLUB KOSZYKÓWKI

#

#

#

#

2018-10-14 21:12:12

Zimny prysznic

#

Niestety, „misja: Kraków” zakończyła się niepowodzeniem. Wiedzieliśmy, że mecz z AZS-em AGH Kraków nie będzie należał do najłatwiejszych, zwłaszcza, że przed tygodniem drużyna trenera Bychawskiego pokonała dość niespodziewanie Enea Astorię Bydgoszcz 85:76.

Szarpana gra, brak koncentracji, niemoc w defensywie. Zupełnie nie wyglądaliśmy jak zespół, który tydzień wcześniej pokonał KS Księżaka Syntex Łowicz. Wyszliśmy bardzo zmotywowani na to spotkanie, zresztą już na rozgrzewce wyglądaliśmy naprawdę dobrze i – co najważniejsze – jak zespół. Drużyna ze stolicy Małopolski- niestety – bardzo szybko ostudziła nasz entuzjazm. - Kraków nas nie zaskoczył, spodziewaliśmy się, że będą tak agresywni. My nie odpowiedzieliśmy im tym samym, dlatego skończyło się tak, a nie inaczej – mówił po spotkaniu nasz kapitan, Jakub Koelner.

Pierwszą kwartę nasi rywale rozpoczęli od serii 10-0, a naszą niemoc w ataku przełamał dopiero Bartosz Ciechociński w 4 minucie spotkania. W pierwszej kwarcie zdobyliśmy jednak zaledwie 16 punktów. Rywale trafili trzy trójki, a przypomnijmy, że w poprzednim meczu z Enea Astorią Bydgoszcz w całym spotkaniu w tym elemencie mieli zaledwie… 3 celne rzuty zza łuku. Do życzenia wiele pozostawiała nasza defensywa. - Zawsze atak wynika z obrony. Jeśli nie ma dobrej defensywy to później ciężko o skuteczność w ataku. Te dwie rzeczy się napędzają nawzajem – przyznał Jakub Koelner. -Wydaje mi się, że kluczowy był początek. Jak się da takiemu zespołowi rozpędzić to później trudno się go zatrzymuje. Oni łapali pewność, trafiali wszystkie rzuty, a my słabo broniliśmy. Jedno z drugim się nakręca i już potem nie da się takiego zespołu zatrzymać, jeśli się nie odpowie jeszcze większą agresją.#

Zespół AZS-u AGH Kraków potrafił zdobywać punkty seriami, co nam przychodziło z ogromną trudnością. Byliśmy zupełnie zdekoncentrowani, ostatecznie w całym spotkaniu popełniliśmy 22 straty przy 15 rywali. Z tą różnicą, że oni zdobyli 23 punkty ze strat, a my… 4. - Staraliśmy się grać agresywniej w drugiej połowie, ale wciąż mogło to nie wyglądać za dobrze. Oni też mając +30, nie mieli spięcia. Wciąż z naszej strony było bardzo dużo błędów, ale to jakieś takie pobudzenie na przyszłość – mówi „Barman”. -Myślę, że powinna być koncentracja od początku. Później pokazaliśmy, że umiemy grać agresywnie, ale w tym meczu mogło to nie być za bardzo widoczne. Nasz kapitan był jednym z zawodników, którzy ciągnęli grę w tym spotkaniu – zdobył 14 punktów, miał 6 zbiórek, 1 asystę, oraz 2 przechwyty. Oprócz niego statystycznie przyzwoicie wypadli także Jakub Patoka (17 punktów, 8 zbiórek, 1 asysta, 5 przechwytów, 1 blok) oraz Damian Pieloch (15 punktów, 5 zbiórek, 3 asysty, 1 przechwyt).

Z jednej strony dobrze, że taki zimny prysznic przytrafił się już na początku rozgrywek. Jesteśmy naprawdę nieprzewidywalnym zespołem i dla wielu rywali możemy być zagadką. Niespodzianką mogło być wyjście Michała Kroczaka w pierwszej piątce, swoje pierwsze punkty w I lidze zdobył także 17-letni Aleksander Lentka, a pod koniec spotkania celnie zza łuku trafił Łukasz Uberna. Ostatecznie przewaga rywali stopniała do 19 punktów, ale to i tak nie jest powodem do dumy. Musimy bardzo szybko wyciągnąć wnioski, zwłaszcza, że już w środę (17 października) o 17 gramy w WKK Sport Center z Górnikiem Trans.eu Wałbrzych.

AZS AGH KRAKÓW – WKK WROCŁAW 93:74 (28:16, 28:11, 21:25, 16:22)

KRAKÓW: Wasyl 18, Czerwonka 13, Koperski 11, Mamcarczyk 11, Podworski 10, Sadło 8, Włodarczyk 7, Borówka 5, Kędel 5, Jakubek 3, Zych 2, Nowacki 0

WKK: Patoka 18, Pieloch 15, Koelner 14, Ciechociński 7, Jędrzejewski 5, Józefiak 4, Uberna 3, Matusiak 2, Kroczak 2, Lentka 2, Rutkowski 2

Powiązane artykuły