WROCŁAWSKI KLUB KOSZYKÓWKI

#

#

#

#

2018-10-22 00:04:20

Wyjazdowa wygrana i lekcja na przyszłość

#

Tym meczem chyba całkowicie zmazaliśmy blamaż po krakowskiej porażce – najpierw wygrywając u siebie z Górnikiem Trans.eu Wałbrzych, a teraz na wyjeździe z Biofarmem Basket Poznań. Do stolicy Wielkopolski udało nam się szczęśliwie dojechać i – po małych turbulencjach w czwartej kwarcie – wygrać. - Musimy nauczyć się grać na wyjazdach. Poznań grał osłabiony, bez trzech podstawowych zawodników – Fliegera, Rostalskiego, Metelskiego– więc wyszła nieobliczalna młodzież – mówił po meczu nasz trener, Tomasz Niedbalski.

Wydaje się, że sobotnie starcie rozpoczęło się dość spokojnie, ale zakończyło z przytupem. Gospodarze przyzwoicie weszli w mecz, a my nie trafialiśmy rzutów spod kosza i traciliśmy piłki. Dwie trójki Damiana Pielocha dały nam pewną stabilizację, na 14 sekund przed końcem kwarty zza łuku celnie rzucił także Jakub Koelner. W odpowiedzi także za trzy trafił Michał Samsonowicz, który ostatecznie dla swojego zespołu zdobył 7 punktów. Druga odsłona tego spotkania była bardziej kontrolowana przez nas. Pozytywny impuls do gry dawał, podobnie jak w meczu z Górnikiem Wałbrzych, nasz kapitan. Graliśmy także odważniej w defensywie, co utrudniało rzuty rywalom, którzy w tej kwarcie zdobyli zaledwie 10 punktów. - Mieliśmy mecz pod kontrolą. W połowie trzeciej kwarty mówiłem, że nie jest to koniec meczu. Musimy pozbyć się egoizmu w grze, zwłaszcza w trudnych momentach – przyznał nasz szkoleniowiec.

Trzecia kwarta zapowiadała się naprawdę dobrze dla nas. Niecelne rzuty były przeplatane z celnymi i to my dyktowaliśmy tempo gry, prowadząc w pewnym momencie 55:36 (była to nasza największa przewaga w tym spotkaniu). Czy zbyt szybko uwierzyliśmy, że ten mecz jest już wygrany, gdy przed decydującą partią meczu wygrywaliśmy 57:42? Poznaniacy mieli niesamowity zryw na jej początku (seria 16-0). To trochę nas przyhamowało. O ile dobrze broniliśmy w pierwszej połowie, tak teraz nie potrafiliśmy zatrzymać poznańskiej młodzieży – Aleksandra Lewandowskiego, Mikołaja Kurpisza, Michała Samsonowicza – a wspomagał ją doświadczony Tomasz Smorawiński. Dodatkowo gospodarze byli niesieni świetnym dopingiem swoich kibiców. Nasi zawodnicy próbowali się wstrzelić zza łuku, lecz bezskutecznie. Na tablicy pojawił się wynik 58:57 dla… rywali. Pierwsze punkty w tej kwarcie zdobył dla nas z linii rzutów wolnych Jakub Patoka, który dobrze pracował na deskach. To przełamanie dało impuls naszemu zespołowi – po chwili dwukrotnie zza łuku trafił Damian Pieloch (50% skuteczności w tym elemencie w całym meczu, 5/10 trafionych rzutów). Na koniec 5 punktów dołożył jeszcze wspomniany już Jakub Patoka, a dwa kolejne Michał Jędrzejewski (w sumie 17 punktów, 3 zbiórki, 3 asysty i 3 przechwyty naszego rozgrywającego) i wiedzieliśmy już, że nie przegramy tego meczu. - Stało się co się stało. Pozytywem jest to, że to wyciągnęliśmy, ale nie możemy już dopuszczać do momentu, gdy tracimy 16 punktów z rzędu. – mówił trener Niedbalski - Młodość ma to do siebie, że jak zaskoczy to później jest to praktycznie nie do opanowania i trzeba się bardzo mocno spinać, żeby zatrzymać tę nawałnicę. Wszyscy wiedzą o tym, że jesteśmy uzależnieni od rzutu. Przeciwnik ma problem z tym, że jak nam siądzie rzut za trzy punkty to trudno się goni. Na pewno będziemy pracować nad tym, by dzielenie się piłką było na wyższym poziomie.

Poznaniakom, mimo okrojonego składu, ławka dała 22 punkty, a nam… 9. Byli także lepsi od nas w „pomalowanym” (60% przy naszych 48,1%). My za to wygraliśmy zbiórkę (39-34), mieliśmy 17 punktów ze strat przy 7 rywali, 11 przechwytów, a drugim w sezonie double-double popisał się Jakub Patoka (11 punktów, 12 zbiórek). Nie ukrywajmy, było nerwowo, ale to nauczka na przyszłość. Do tej pory nie zetknęliśmy się z sytuacją, gdy rywal odrabia tak ogromną stratę i liczymy, że więcej do tego nie dopuścimy. W tym tygodniu czekają nas dwa mecze u siebie – w czwartek (25.10) o 17 z SKK Siedlce (zaległy mecz 1. kolejki) oraz w niedzielę (28.10) o 18 z Energa Kotwicą Kołobrzeg.

BIOFARM BASKET POZNAŃ - WKK WROCŁAW 62:72 (21:19, 10:21, 11:17, 20:15)

Poznań: Kurpisz 17, Lewandowski 15, Smorawiński 9, Czyż 8, Samsonowicz 7, Tomaszewski 4, Bręk 2, Gruszczyński 0

WKK: Pieloch 20, Jędrzejewski 17, Koelner 15, Patoka 11, Ciechociński 9, Malona 0, Matusiak 0, Rutkowski 0, Fiedukiewicz 0, Józefiak 0


Weronika Marek

Powiązane artykuły