WROCŁAWSKI KLUB KOSZYKÓWKI

#

#

#

#

2018-11-18 15:25:42

Szarpana końcówka

#

Podrażnieni zeszłotygodniową porażką zawodnicy Łukasza Grudniewskiego, niesieni dopingiem w hali Trapez, goniąc wynik, w końcówce – zachowali więcej zimnej krwi. Przegrywamy w Lesznie 64:72, po części na swoje życzenie.

30 zbiórek, tylko 8 (!) asyst, 16 strat, 6 przechwytów, 9 bloków – tak prezentują się nasze liczby z tego spotkania. Dla porównania – nasi rywale mieli 51 (!) zbiórek, 15 asyst, 12 strat, 9 przechwytów, 3 bloki. - Rozegraliśmy w miarę dobry mecz w obronie, choć na tablicach przegraliśmy. Na pewno przy takiej grze trzymaliśmy wynik z topową drużyną, więc myślę, że jest to jakiś pozytyw – powiedział po meczu Jakub Koelner. Nasz kapitan zdobył 13 punktów, miał 8 zbiórek, 3 asysty, 2 przechwyty oraz blok.

Wynik spotkania otworzył Jakub Patoka, rzutem z półdystansu. Następnie gospodarze popisali się serią 7-0 (9:2). Łapaliśmy niepotrzebne faule, niedokładnie podawaliśmy albo przydarzały nam się błędy kroków. Zawodnicy z Leszna zagrali bardzo agresywnie w obronie, skutecznie pozbawiając nas możliwości ataku. Adam Kaczmarzyk dwukrotnie trafił zza łuku. Trafiał Jakub Patoka, na 21 sekund przed końcem celny rzut za trzy oddał Jakub Koelner, ale tym samym odpowiedział Kamil Chanas (22:15). W drugiej kwarcie to my zaczęliśmy grać agresywniej, a po trójce Damiana Pielocha zbliżyliśmy się na dwa punkty. Dystans – nawet niewielki – pozostawał i na przerwę zeszliśmy przegrywając 34:35.

Patrząc na przebieg tego spotkania na chłodno, mógł przypomnieć się mecz w Poznaniu. Trzecie kwarty w tym sezonie w naszym wykonaniu wyglądają różnie. Potrafimy w nich odjeżdżać rywalom. Tak było wtedy i tak też trochę teraz, choć nie dominowaliśmy w pewnym momencie jak wtedy. Poprawiliśmy defensywę, wymuszaliśmy na Polonii Leszno błędy 24 sekund. Naszą grę ciągnęli Jakub Koelner, Jakub Patoka i Michał Jędrzejewski. - Przegraliśmy trochę na własne życzenie. W pewnym momencie mogliśmy odjechać i trzymać wynik, a grać wyrachowane akcje to się trochę podpaliliśmy i albo oddawaliśmy niepotrzebne rzuty, albo robiliśmy straty. Oni to w łatwy sposób wykorzystali – przyznaje nasz kapitan.

Przed decydującą kwartą wygrywaliśmy 55:52, ale później pokaz siły strzeleckiej zaprezentowali gospodarze, którzy trafiali zarówno z dystansu, jak i półdystansu. Nasza gra była szarpana, a rzuty niecelne. 9 celnych rzutów przy 20 rywali to zdecydowanie za mało. Zwłaszcza, że mieli szóstego zawodnika w postaci swoich kibiców. - W czwartej kwarcie może nie do końca uszło z nas powietrze, tylko zabrakło zimnej krwi, żeby dowieźć wynik do końca – ocenia Jakub Koelner. - Na pewno zabrakło nam doświadczenia w końcówce i może więcej zgrania. Było sporo błędów, każdy się trochę podpalił i oni trafili dwa ważne rzuty, i dociągnęli to do końca. Głównie zabrakło nam wyrachowania.

Jak zawsze – wyciągniemy wnioski. Teraz czeka nas spotkanie na własnym terenie. Do WKK Sport Center przyjedzie Rawlplug Sokół Łańcut, niepokonana dotąd drużyna uległa w sobotę u siebie Enea Astorii Bydgoszcz 73:95.

JAMALEX POLONIA 1912 LESZNO – WKK WROCŁAW 72:64 (22:15, 23:19, 17:21, 20:9)

LESZNO: Stawiak 15, Chanas 13, Trubacz 12, Kaczmarzyk 11, Mroczek-Truskowski 9, S. Sanny 6, Kutta 2

WKK: Koelner 13, Patoka 13, Jędrzejewski 12, Rutkowski 12, Pieloch 9, Fiedukiewicz 2, Malona 2, Ciechociński 1, Grzelak 0, Józefiak 0

Powiązane artykuły