WROCŁAWSKI KLUB KOSZYKÓWKI

#

#

#

#

2018-11-04 03:00:12

Pogoń za rywalem prawie udana

#

Przegrywamy 79:87 w Prudniku po meczu, układającym się dla nas w kratkę. Mieliśmy swoje momenty i zrywy, lecz to nie wystarczyło na niesioną głośnym dopingiem kibiców Pogoń.

Po serii czterech zwycięstw mogliśmy być uznawani na faworyta tego spotkania, zwłaszcza, że prudniczanie doznali w ostatnim czasie trzech porażek z rzędu. Wiedzieliśmy jednak, na jaki teren jedziemy. Słowem – trudny. Wypełniona kibicami hala „Obuwnik”, w której mają miejsce nie tylko mecze koszykówki, ale m.in. międzynarodowe zawody łucznicze, dodaje skrzydeł miejscowym graczom.

Tak było też wczoraj, chociaż to my zaczęliśmy dyktować warunki w pierwszych minutach. Dwie trójki Jakuba Koelnera (8:3), solidna postawa Jakuba Patoki, siła z ławki w postaci Damiana Pielocha i Kamila Fiedukiewicza, w efekcie – pierwsza kwarta wygrana przez nas 25:19.Schody dla nas zaczęły się w drugiej odsłonie tego spotkania, w której zdobyliśmy zaledwie 13 punktów. Duet Tomasz Prostak i Grzegorz Mordzak wyprowadził swój zespół na dwupunktowe prowadzenie (32:30). Naszą sytuację próbował ratować Jakub Patoka, trafiając celnie zza łuku, lecz tym samym odpowiedzieli rywale. Moment w którym gospodarze nas dogonili w końcówce był poważnym sygnałem, że robi się niebezpiecznie. Zeszliśmy na przerwę, przegrywając 38:40.

Trzecią kwartę rozpoczęliśmy przyzwoicie – od dwóch celnych rzutów z dystansu Damiana Pielocha (44:40). Im dalej w mecz, tym prudniczanie katowali nas właśnie tym elementem (nota bene naszą bronią). W całym spotkaniu trafili 12 rzutów za trzy (48% skuteczności, choć najwięcej – 15 – trafili z Górnikiem Wałbrzych), z czego 5 w tej odsłonie meczu. Ta partia spotkania zakończyła się wynikiem 68:58 dla rywali, którzy nie zwalniali tempa, wychodząc na piętnastopunktowe prowadzenie (73:58). Choć prudniczanie byli w gazie, udało nam się ich zwolnić. Cała ławka żyła, popisaliśmy się serią 12-0 (wszystko zaczęło się od trójki Jakuba Koelnera, następnie Michała Jędrzejewskiego) i zbliżyliśmy się na trzy punkty (80:77). Niestety, trzy niecelne rzuty, odgwizdany faul niesportowy naszego rozgrywającego. W efekcie – nasza pogoń nie zakończyła się powodzeniem.

Statystycznie rywale prezentowali się następująco: 52,5% z gry, 13/14 celnych rzutów wolnych, 32 zbiórki, 19 asyst, 17 strat, 9 przechwytów – liczby rywali. My zaś mieliśmy: 48,5% z gry, 38,5% (10/26) za trzy, 33 zbiórki, 14 asyst, 14 strat, 9 przechwytów. Oprócz wspomnianych Tomasza Prostaka (20 p., 4 zb., 4 ast) i Grzegorza Mordzaka (15 p., 5 zb., 3 ast, 3 przechwyty) dobrze zaprezentował się były gracz m.in. Miasta Szkła Krosno – Marcin Sroka (19 p., 5 zb., 2 ast), dwucyfrową liczbę punktów odnotował także Jakub Krawczyk (12 p., 7 zb., 2 ast). W naszej drużynie najskuteczniejsi byli Michał Jędrzejewski (19 p., 2 zb., 4 ast), Jakub Koelner (13 p., 5 zb., 2 ast), Jakub Patoka (12 p., 9 zb., 3 ast), Dominik Rutkowski (11 p., 4 zb., 3 ast) i Damian Pieloch (10 p., 4 zb., 1 ast).

Zabrakło gry zespołowej, nieco asekuracji, trochę chłodnej głowy, celnych rzutów. Nie funkcjonowało to, co do tej pory prezentowaliśmy. W środę wracamy do siebie i – podobnie jak po przegranym meczu w Krakowie – będziemy chcieli udowodnić, że ta porażka była wypadkiem przy pracy. Poprzeczka postawiona bardzo wysoko – do WKK Sport Center przyjeżdża zespół ze Słupska, który wczoraj przegrał u siebie z Enea Astorią Bydgoszcz 90:92. Wierzymy jednak, że nasza niemoc była chwilowa i przełamiemy ją we Wrocławiu.


Weronika Marek

Powiązane artykuły