WROCŁAWSKI KLUB KOSZYKÓWKI

#

#

#

#

2018-10-01 16:38:04

Komu w drogę, temu liga

#

a nami okres przygotowawczy, czas zacząć zmagania ligowe. Młodość i starszyzna, debiuty i nowe wyzwania – w tym szaleństwie jest metoda.

Zespół, w którym jedni zawodnicy mogą mówić do drugich „Tato” . Dom, do którego wróciło kilku graczy, kilku przyjechało z nową siłą, dla kolejnych może (i ma) to być pierwszy poważny krok w seniorskiej koszykówce. Są weterani, są gracze ekstraklasowi, są świeżaki, jest sztab szkoleniowcy, pracujący – i znoszący się nawzajem – od lat.

Kiedy w sezonie 2013/2014 Bartosz Ciechociński debiutował na parkietach ekstraklasy, broniąc barw Kotwicy Kołobrzeg, „synek” – jak o nim żartobliwie mówi - Tomasz Madejski wraz z Aleksandrem Lentką rok później (w 2015 w Toruniu) cieszyli się ze złota mistrzostw Polski U14. Jedni grali przeciwko sobie właśnie podczas młodzieżowych mistrzostw Polski wiele lat temu. Teraz mogą ze sobą pracować w jednym zespole.

Forma buduje się przez cały sezon i to samo możemy powiedzieć o drużynie. Choć w naszej bardzo szybko wytworzyła się nić porozumienia. Najstarszego i najmłodszego zawodnika w dzieli 16 lat, najwyższego i najniższego – 33 centymetry wzrostu. Wszyscy optymistycznie patrzymy w przyszłość, zdając sobie sprawę z czekających na nas wyzwań.

Na porannych treningach Active Hotel przygotowywał dla naszych graczy pyszne smoothie.

Po raz pierwszy w (prawie) skompletowanym składzie wspólne „cześć” mogliśmy powiedzieć sobie w poniedziałek 13 sierpnia, podczas wspólnego śniadania drużynowego. I tym miłym (i smacznym zarazem) akcentem rozpoczęliśmy sezon przygotowawczy. O odpowiednie przygotowanie motoryczne na dobre rozpoczęcie każdego dnia dbał trener Bartosz Pasternak, a później zawodników pod swoje ofensywne i defensywne skrzydła brał duet Tomasz Niedbalski i Sebastian Potoczny. Jak budował się ten skład wyjaśniał szkoleniowiec podczas konferencji prasowej. Tymczasem zostawiamy Was z lekturą, opowiadającą, jak wyglądały ostatnie miesiące, jaki to będzie zespół i ile ciekawych historii przewija się (i z pewnością przewinie) przez ten czas.

DSC_1346.JPG

Dla chcącego nic trudnego

Nie mając typowego centra, jesteśmy „zmuszeni” do grania small ball, co w ostatecznym rozrachunku może okazać się naszą tajną bronią. W końcu tak też ma wyglądać nowoczesna koszykówka. - Nie wydaje mi się, żeby brak wysokiego był wielkim problemem. Oczywiście, mamy przez to więcej pracy, jeżeli gramy z zespołami typu Wałbrzych, który ma Piotra Niedźwiedzkiego czy Poznań – Adama Metelskiego – mówi Bartosz Ciechociński, skrzydłowy. -To są typowi centrzy, z którymi trzeba powalczyć o pozycje. Ale oni mają z kolei problemy z drużynami jak my, jeżeli jesteśmy w ataku, dlatego gdzieś tam to się wyrównuje. Każdy powoli uczy się swoich zadań na boisku. Jędrzej ma rozgrywać, Kuba, Damian czy Fieduk rozciągają naszą grę, dzięki rzutom z dystansu. Kuba Patoka czy ja mamy wyciągać wysokich z pola trzech sekund, grać z nimi z góry, wymuszać faule.

#Jeśli chodzi o nasz skład, jego budowa zaczęła się od Jakuba Koelnera, o którym – dosłownie – możemy powiedzieć, że wraca do domu. Kuba to strzelec, który może grać także jako rozgrywający, charyzmatyczny i pobudzający do walki, czyli nasz kapitan! Zarówno powracający, jak i nowi zawodnicy chcą się odbudować w WKK. Niektórzy byli w zespołach, w których pełnili raczej drugoplanowe role, a czekającym na nich zadaniem jest właśnie branie odpowiedzialności na siebie. - Faktycznie jest to dla mnie coś nowego – do tej pory byłem zadaniowcem w ekstraklasie – teraz spoczywa na mnie większy ciężar, większa odpowiedzialność i uczę się tej roli – mówi Bartosz Ciechociński, w poprzednich sezonach broniący barw TBV Startu Lublin. -Myślę, że powolutku się przyzwyczajam. Mam większe możliwości, czuję się coraz pewniej – rzut jest też pewniejszy, pewniejsze są wejścia pod kosz, także myślę, że idzie to w dobrym kierunku. Oczywiście nie jestem ze wszystkiego zadowolony – nawet ten sparing z Pogonią Prudnik – zdobyłem 7 punktów, a było mnóstwo otwartych pozycji i przy dokładniejszym wykończeniu wyglądałoby to znacznie lepiej.

#Bierzcie nogi za pas…

…póki czas.

Taki powinien być wniosek dla naszej młodzieży. Stwierdzenie, że dana drużyna jest „połączeniem młodości z doświadczeniem” może wydawać się oklepane, ale w naszym przypadku faktycznie tak jest. Do ekipy, która została w WKK trzeba dodać jeszcze Tomasza Józefiaka, którego mimo 25-lat na karku, można określić „weteranem”, a konkretniej – weteranem II ligi - bo spędził na jej parkietach 10 ostatnich sezonów. Zderzenie z innym poziomem czeka tuż za rogiem, właściwie można było go doświadczyć, podczas sparingów, bo trzeba liczyć się z fizycznością graczy oraz dynamiką rozgrywanych spotkań. - Gra jest szybsza i bardziej ułożona niż w II lidze – mówi Kamil Fiedukiewicz, czołowy strzelec poprzedniego sezonu na parkietach drugoligowych. -Jest mniej chaosu, piłka lepiej chodzi, nie ma „dzikich akcji” typu zwykła gra 1 na 1. Trener ustala, na kogo i jak mamy grać. Czuję, że będzie większa presja na wynik, bo o coś gramy. II liga była traktowana bardziej szkoleniowo dla młodszych zawodników, by w niej się ogrywali. Teraz są lepsi zawodnicy i jeśli młodsi wchodzą to muszą czerpać od starszych jak najwięcej i sami dawać z siebie wszystko, żeby do nich dorównać. Dla Kamila Fiedukiewicza, Fryderyka Matusiaka, Łukasza Uberny, Michała Kroczaka, Tomasza Madejskiego, Aleksandra Lentki oraz Kacpra Grzelaka, czyli graczy poniżej 21. roku życia, jest to szansa posmakowania seniorskiej koszykówki. Ci zawodnicy mają na swoim koncie medale młodzieżowych mistrzostw Polski, w poprzednim roku cała siódemka grała w finałach mistrzostw Polski U20, podczas których wywalczyliśmy srebro. Czas jednak powoli zamykać rozdział „młodzieżowa koszykówka” (mimo że 17-letni Aleksander Lentka i Tomek Madejski mają jeszcze w nim sporo do napisania) i pracować na seniorską.

Młodzież

Nowe rozdanie

-Damian ma bardzo dobrą etykę pracy. Zawsze przyjeżdża wcześniej, jest nie tylko dobrze przygotowany fizycznie, ale i technicznie. Kiedy na pierwszych treningach sobie rzucałem, a zobaczyłem, jak on to robi, poczułem różnicę. Cieszę się, że mamy takiego gracza, bo on też jest strzelcem i sporo sie od niego uczę – opowiada Kamil Fiedukiewicz o Damianie Pielochu, naszej nowej sile z Gliwic. Dwa tygodnie temu zorganizowaliśmy spotkanie z dziennikarzami, podczas którego trener Tomasz Niedbalski przyznał, że gdy Fieduk zobaczył, jak trenuje starszy kolega, powiedział: „Czyli tak to powinno wyglądać.”. - Myślę, że na pewno mam rzucać „trójki”, to moja mocna strona i dać stałość w obronie. Ten impuls w defensywie powinien dawać każdy, bo od obrony wychodzi atak. Dobrze czuję się z zadaniami: trójka i obrona (śmiech) – przyznaje, zapytany o zdania w zespole.

#Rówieśnicy Kamila – Michał Jędrzejewski i Dominik Rutkowski – do tej pory mieli okazję zetknąć się z wyższym poziomem. Jędrzej, którego cechują opanowanie i inteligencja boiskowa, w poprzednim sezonie mógł także zadebiutować w ekstraklasie. Swoją drogą „trio z Gliwic” wie, jak iść za ciosem, co z pewnością pokazał awans w sezonie 2016/2017.

#

Mamy także gracza, wiedzącego, co to znaczy rozegrać ponad 100 spotkań na parkietach ekstraklasy. Teraz zetknie się z I ligą i jest bardzo ważną postacią w naszym zespole. - Znałem wielu zawodników, więc mniej więcej wiedziałem, jak tu będzie. Dużo rozmawiałem z trenerem. Jestem bardzo zadowolony z tej decyzji – mówi Jakub Patoka, który przez 5 sezonów bronił barw Siarki Tarnobrzeg, a ostatnio PGE Turowa Zgorzelec. -Jeszcze dużo pracy przede mną. Poprawienie swojej techniki i różnych elementów wymaga czasu. Nie czuję się liderem, bo w tym zespole jest kilku. Chcę po prostu pokazać się z jak najlepszej strony, pomóc drużynie w wygrywaniu meczów i osiągnąć pod koniec sezonu jak najlepszy wynik. Kiedy Kuba występował w Treflu Sopot, zarówno w 2011 (w juniorach), jak i w 2012 roku (w juniorach starszych) jego zespół przegrywał w finale z… WKK Probiotics Wrocław, w którego barwach występowali nasi pierwszoligowi gracze - Jakub Koelner i Tomasz Józefiak. Koszykówka pisze piękne historie, pora napisać kolejne.

Rośliśmy w siłę? Sparingów czas

Sezon 2018/2019 rozpoczniemy w sobotę, 6 października od starcia z KS Księżakiem Syntex Łowicz. Po 4 latach wracamy na zaplecze ekstraklasy i mamy coś do udowodnienia. Preludium do ligowych zmagań (także tych derbowych) były sparingi. Dwukrotnie zagraliśmy z FutureNet Śląskiem Wrocław oraz Jamalexem Polonią 1912 Leszno, raz z RKKS Rawią Rawag Rawicz, Górnikiem Trans.eu Wałbrzych, Dekstrone Turi Svitavy, Biofarmem Basket Poznań i Pogonią Prudnik. Ostateczny bilans 4-5. I choć wielu może stwierdzić: „to tylko sparing” to jednak po coś się je gra. - Z każdym sparingiem bardziej się zgrywaliśmy i zaczynaliśmy widzieć, kto co potrafi, kto jak gra i gdzie lepiej się czuje. Musimy to częściej wykorzystywać. Pewnie gdzieś tam rośniemy w siłę w oczach innych, ale dla mnie ważniejsze jest to, że zaczynamy się zgrywać i widzieć siebie na boisku – przyznaje Jakub Patoka.

#Zaczęliśmy – może o dziwo – naprawdę przyzwoicie, jak na zespół, który pierwszy raz mógł rozegrać ze sobą pełne 40 minut. -W Lesznie rozegraliśmy pierwszy sparing jako drużyna na poziomie I ligi. Na pewno wyszliśmy na dobrym pobudzeniu i z dużą nadzieją. W pewnym momencie mieliśmy przestój i zrobiła się spora przewaga rywali, ale potem wróciliśmy do gry i zeszliśmy na cztery punkty. To było dobre spotkanie, zwłaszcza, że Leszno to nie drużyna z końca tabeli tylko najprawdopodobniej z pierwszej trójki – ocenia Kamil Fiedukiewicz. -W drugim meczu nie zagrali Kuba Koelner, który wiele wnosi do zespole, trzyma nas w ryzach i Bartek Ciechociński, który daje dużo zwłaszcza pod koszem. Na pewno jak dwóch ważnych zawodników nie gra to może być mniejsze pobudzenie, co mogło być problemem. Z Lesznem na pewno przegraliśmy zbiórkę, podobnie było ze Śląskiem podczas Memoriału Adama Wójcika i też przegraliśmy sromotnie. W tamtym meczu doszły jeszcze inne rzeczy – Kuba Musiał się odpalił, my zagraliśmy bardzo słabo w defensywie. Śląsk to chyba drużyna, z którą nie potrafię grać (śmiech). Jakoś nigdy się nie odnajduję i zazwyczaj te zdobycze punktowe są niskie. Ostatnio nic nie rzuciłem. Na pewno mają sporo dobrych i doświadczonych graczy. Myślę, że to mógł być nasz najtrudniejszy sparingpartner. Jakub Patoka dodaje: - Ze Śląskiem albo za bardzo chcieliśmy, albo wypadł taki dzień. Lepiej, żeby przed sezonem zdarzył się taki mecz niż w trakcie, moim zdaniem. Wtedy nic nam nie siedziało i na siłę próbowaliśmy się przebić. Nie graliśmy pod kosz i nie próbowaliśmy zdobywać fauli, nie graliśmy kontrą. Próbowaliśmy ich rozrzucać, ale to im się to udało, a nie nam.

Liga zweryfikuje, czy faktycznie rośniemy w siłę, ale jeśli chodzi o okres przygotowawczy – wydaje się, że można go tym mianem określić. Wróćmy do momentu, w którym mowa o naszym pierwszym spotkaniu przy śniadaniu i o tym, jaką mieszaniną charakterów i historii jesteśmy. Myślę, że gdy ktoś oglądał nasze pierwsze sparingi to w porównaniu z tymi, które graliśmy na przestrzeni ostatnich dwóch tygodni, widać zdecydowaną różnicę właśnie staramy się grać swoje – ocenia Bartosz Ciechociński. -Każdy wie, jakie ma zadanie na boisku i coraz lepiej to wygląda, co także po wynikach widać, bo gramy z zespołami z I ligi, jesteśmy beniaminkiem, a jesteśmy w stanie rywalizować na takim samym poziomie, a także udaje nam się wygrywać. Młodszy kolega, Kamil Fiedukiewicz dodaje: - Mieliśmy swoje problemy przez ten cały czas sparingów. Tak było chociażby w meczu z Prudnikiem – chyba za szybko nam się wydawało, że zbyt dobrze nam idzie. Nawet jak robiliśmy dużą przewagę to zaraz ją traciliśmy, bo już czuliśmy się za pewnie. Byliśmy rozkojarzeni, nie graliśmy dobrze w obronie. Gra poprawiła się w drugiej połowie, było lepsze pobudzenie, pojawiły się deflections.

#

Będzie się działo

Odliczamy dni i godziny do pierwszego spotkania. Na pierwszy ogień – starcie beniaminów I ligi. Do Wrocławia przyjeżdża drużyna z Łowicza, której barw czterokrotnie bronił nota bene nasz „weteran” Przemysław Malona. Wydaje się, że póki co – wszystko zostało napisane.-Nie chodzi nawet o top tabeli, bo czasami z najsłabszymi drużynami gra się najgorzej i przeważnie się przegrywa, bo się je lekceważy – mówi Jakub Patoka. -Uważam, że mecz z Łowiczem będzie bardzo trudny, bo każdy będzie chciał się pokazać. To mecz inauguracyjny i zależy, jak do niego podejdziemy. Jeśli założymy, że za wszelką cenę chcemy to na pewno będzie się nam bardzo ciężko grało i może być różnie. Ten mecz to czas debiutów? Kto wie. - Jestem może trochę zestresowany, ale graliśmy sporo sparingów i trochę zaznajomiłem się z tym poziomem i szybkością gry. Wiadomo, nikt nie pokazał wszystkiego, co ma do zaoferowania, ale nie czuję dużej presji – przyznaje Kamil Fiedukiewicz. Młodość i starszyzna – w tym wariactwie jest metoda. Zatem, komu w drogę, temu liga!

#


WERONIKA MAREK

Powiązane artykuły