WROCŁAWSKI KLUB KOSZYKÓWKI

#

#

#

#

2018-10-16 15:14:32

Czas derbów

#

Po porażce w Krakowie, czas odkuć się u siebie. Zadanie nie będzie łatwe, bowiem do WKK Sport Center przyjeżdża Górnik Trans.eu Wałbrzych.

Czas derbów, choć dla nas to właściwie czas powrotu do agresywnej gry, którą powinniśmy prezentować. Ze stolicy Małopolski wróciliśmy na tarczy, a nasza dziewiętnastopunktowa przegrana i jej styl mogły zdziwić. Mieliśmy mało czasu na rehabilitację, bo już jutro przyjeżdża do nas zespół, który po 7 latach wrócił do I ligi – Górnik Trans.eu Wałbrzych.Wałbrzyszanie to druga drużyna poprzedniego sezonu II ligi mężczyzn. Do sezonu 2018/2019 przystąpili w praktycznie niezmienionym składzie, wzmocnionym o Piotra Niedźwiedzkiego (wracającym po roku spędzonym w Siarce Tarnobrzeg) i Jakuba Dera.

- Kiedy byłem w Wałbrzychu, klub niestety podupadał, a koszykówka szła w dół. Dwa pierwsze sezony, gdy grałem, byliśmy w ekstraklasie. Później spadliśmy. Drugiego sezonu w I lidze nie dograliśmy do końca. Teraz jednak robią progres – od III ligi wspięli się do I i wygląda to naprawdę dobrze – mówi nasz skrzydłowy, Damian Pieloch, który pamięta ostatni sezon wałbrzyskie drużyny na zapleczu ekstraklasy, a także jej dwa lata w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce. - Czas po sezonie 2010/2011 był jedynym momentem na odejście stamtąd, bo nie miałem pieniędzy na wykupienie się. Jeżeli dalej gralibyśmy w I lidze, musiałbym tam zostać. To że zdegradowali nas do III ligi, otworzyło mi drzwi do odejścia bez większych kosztów. Damian z Wałbrzycha wyjechał do Krosna (które wówczas było na zapleczu ekstraklasy).

Przechodząc do tego, co tu i teraz. Po trzech kolejkach zawodnicy Górnika Wałbrzych mają jak na razie bilans 2-1. - Wałbrzych to na pewno ambitna drużyna. Byłem na meczu z Prudnikiem, widziałem, jak grają – dużo energii w obronie, znają się dobrze, bo grają już sporo ze sobą, dzielą się piłką. Jest wiele do poprawy i tak naprawdę trudno zrobić to w 3 dni. Kluczowe będzie to, czy zaczniemy dzielić się piłką w ataku iczy będziemy ze sobą rozmawiać w obronie. Jeżeli to poprawimy to myślę, że wygramy – przyznaje nasz skrzydłowy. Nasi jutrzejsi rywale na inaugurację rozgrywek wygrali u siebie z Pogonią Prudnik 82:76, następnie przegrali w Słupsku 66:77, by ponownie tryumfować na własnym boisku 76:66, tym razem z Enea Astorią Bydgoszcz. W dwóch poprzednich meczach popełnili kolejno 19 i 20 strat. Ich skuteczność zza łuku w tych trzech spotkaniach nie przekroczyła do tej pory 24%, z kolei można było spodziewać się przyzwoitej postawy zmienników.

Z wałbrzyszanami mierzyliśmy się już podczas wrześniowego sparingu, który wygraliśmy 80:76. Już wtedy pokazaliśmy, że mimo problemów pod koszem, jesteśmy w stanie znajdować inne rozwiązania. - Myślę, że mocne zacieśnianie w polu trzech sekund nie powinno być problemem jak w Krakowie, dlatego że gramy na swoim boisku, mamy obrzucane kosze. Powinno nam się lepiej grać przede wszystkim z obwodu – ocenia Damian Pieloch. -W Krakowie zabrali nam wiele rzeczy. Na pewno ten mecz sprowadził nas na ziemię, pokazał, gdzie nasze miejsce. Odnoszę takie wrażenie, że do tej pory nie spotkaliśmy się z przeciwnikiem, który postawił takie warunki. Nie mogliśmy za bardzo odpowiedzieć na tę ich agresję. Jesteśmy drużyną, która gra bardzo agresywnie, a oni zagrali jeszcze bardziej i przez to mieliśmy problem, nie wiedzieliśmy, co mamy robić.

Liczymy, że porażka z Krakowem była wypadkiem przy pracy. U siebie chcemy udowodnić swoją siłę, dlatego – bądźcie z nami.

Powiązane artykuły