WROCŁAWSKI KLUB KOSZYKÓWKI

#

#

#

2018-05-04 19:39:04

Ćwierćfinały mistrzostw Polski U14

#

DZIEŃ 3

- Za nami trzy dni zmagań w ćwierćfinałach Mistrzostw Polski U14, tak jak się spodziewaliśmy, przeciwnicy postawili nam duży opór i zwycięstwo w turnieju nie przyszło ławo – mówi Michał Rutkowski, trener naszego zespołu. UKS MOSM Bytom, który w piątek wygrał z UKS-em Siódemką Sopot 82:75 po dogrywce, w sobotę pokonał TS Wisłę Kraków 90:42, dziś został rozbity przez naszą drużynę. - W drugim dniu turnieju przyszło nam się zmierzyć z zespołem z Sopotu, z którym zawsze grało nam ciężko i tym razem było podobnie. Trefl po piątkowej porażce z Bytomiem grał z nami o życie i było widać, że byli zdeterminowani.Od samego początku mecz nie układał się po naszej myśli, mieliśmy duże problemy w ataku, a w obronie przegrywaliśmy wszystkie pojedynki 1 na 1. Kluczem do zwycięstwa była poprawa obrony i przyspieszenie gry w ataku oraz znalezienie optymalnej piątki zawodników tego dnia. Podobno dobry zespół poznaje się po tym, kiedy wygrywa, grając słabo.

Tak naprawdę wyrównane były tylko pierwsze minuty meczu, kiedy to Kacper Nowakowski i Jakub Greń celnie trafiali i sprawili, że ich zespół wyszedł na prowadzenie 7:2 po pięciu minutach gry. U nas za to dobrze w pierwszej kwarcie zaprezentowali się Kamil Kubiak i Mateusz Kudzia. Ten pierwszy ostatecznie odnotował double-double (11 punktów, 10 zbiórek). Goście nas trochę postraszyli, bo w drugiej wyszli na dziewięciopunktowe prowadzenie (20:11), ale to tylko zmotywowało naszych zawodników do wzięcia sprawy w swoje ręce. Dosłownie zrobił to kapitan naszej drużyny – w tej kwarcie zdobyliśmy 20 punktów, z czego 14 (!) nasz kapitan – Bartosz Jadaś (w sumie w tym meczu zdobył 18 punktów, zebrał piłkę 9 razy, asystował 2, i przechwycił 8 piłek). - Początek znów bardzo słaby w naszym wykonaniu, od stanu 20:11 zaczęliśmy w końcu grać naszą koszykówkę, z determinacją w obronie oraz mądrze i zespołowo w ataku. W drugiej połowie zespół z Bytomia rzucił nam zaledwie 3 punkty, co naprawdę jest sporym wyczynem i wartym podkreślenia – ocenia trener Rutkowski. Na przerwę zeszliśmy, prowadząc 30:22. Jak się okazało ten wynik tylko nas napędził. Rywale zupełnie stanęli – w drugiej połowie zdobyli zaledwie 3 punkty i to w czwartej kwarcie. My zaś w trzeciej popisaliśmy się serią 19-0, a w ostatniej – 21-0. Mieliśmy 38% skuteczności z gry (rywale 18%) i zaledwie 18% zza łuku (goście 15%), ale za to możemy pochwalić się liczbą przechwytów 27-6, bloków 11-7, punktów z drugiej szansy 18-3, z szybkiego ataku 16-4 czy punktami rezerwowych 35-11.

Na turnieju zabrakło Damiana Mijalskiego i Filipa Kowalskiego, bez których rotacja składem została zawężona, ale trener Michał Rutkowski mówi, że wkrótce wracają do treningów i będą gotowi na półfinały! - Turniej dla nas nie tylko udany, ale także bardzo cenny. Przeciwnicy obnażyli wszystkie nasze braki i wiemy, nad czym musimy jeszcze popracować. Do półfinałów mamy trzy tygodnie i na pewno solidnie je przepracujemy. Chciałem w swoim imieniu i zawodników bardzo gorąco podziękować naszym rodzicom, którzy dopingowali nas świetnie przez cały ten czas – mówi nasz szkoleniowiec.

UKS MOSM BYTOM – WKK WROCŁAW 25:72 (15:10, 7:20, 0:19, 3:23)

BYTOM: Greń 8, Nowakowski 6, Brandysiok 4, Kierot 2, Holeczek 2, Pakura 2, Jędros 1, Soiński 0, Jaroń 0, Czerenkiewicz 0, Silski 0

WROCŁAW: Jadaś 18, Kudzia 14, Kubiak 11, Paluch 10, Koczapski 6, Zając 5, Prokop 4, Szponder 4, Böttcher 0, Domatowicz 0, Drab 0, Kaczor 0


DZIEŃ 2

Dzisiejsze spotkanie dostarczyło znacznie więcej emocji niż wczorajsze. O sile tego zespołu wspominał także przed turniejem nasz trener – Michał Rutkowski – mówiąc, że będzie to zdecydowanie najmocniejszy rywal z całej grupy. Ponadto zespół z Trójmiasta rozegrał w piątek zacięte spotkanie z UKS-em MOSM Bytom, o którego losach zadecydowała dogrywka (ostatecznie nasi sobotni rywale przegrali 75:82). Zawodnicy z Sopotu lepiej weszli w mecz, trzypunktowe prowadzenie nie było szczególnie groźne, ale siedmio – po dwóch celnych rzutach zza łuku z rzędu – zaczęło (10:3). Druga piątka naszego zespołu wprowadziła więcej stabilizacji i po lay-upach Bartosza Jadasia i Mateusza Kudzi na tablicy pojawił się remis 14:14. Naszej drużynie udało się także wygrać tę kwartę 24:19. Nasze pomyłki w kolejnej skutecznie wykorzystywali rywale, którzy z półdystansu w pewnym momencie byli bezbłędni, a w sumie zdobyli 18 punktów ze strat. Trzeba przyznać, że zdecydowanie lepiej wymuszali faule niż my i nieznacznie skuteczniej od nas rzucali z linii rzutów wolnych (a przynajmniej w tamtym momencie, bo ostatecznie trafili takowych 13, my zaś – 10). Po skutecznym rzucie spod kosza Oskara Borkowskiego, nasi przeciwnicy powiększyli swoją przewagę do czterech punktów na koniec pierwszej połowy (46:42).

Mogłoby się wydawać, że po przerwie będzie lepiej, a tak naprawdę dopiero zaczęły się schody. Sopocianie bardzo agresywnie grali pod koszem, a nasza defensywa była nieco rozbita. W dodatku popełnialiśmy proste błędy – kroków, ale także gubiliśmy piłki. Strata do rywali wynosiła już 12 punktów (59:47) i – jak się później okazało – było to ich najwyższe prowadzenie w całym meczu. Słońce zaczęło dla nas wychodzić pod koniec trzeciej kwarty, kiedy przegrywaliśmy już 8 punktami. W czwartej ciężar gry w ataku w naszej drużynie brali na siebie między innymi Szymon Paluch i Paweł Szponder. Wspomnijmy także o mniej widocznej pracy Kamila Kubiaka, który co prawda punktów nie zdobył, ale zebrał piłkę 18 (!) razy; najwięcej w naszym zespole. Kiedy po lay-upie Mateusza Kudzi (który miał dziś 83% skuteczności z gry) wyszliśmy na prowadzenie 71:69, a przy okazji patrząc, jak gra rywali zupełnie się sypie – apetyty na zwycięstwo wróciły ze zdwojoną siłą. Po dwa punkty dołożyli jeszcze wspominani już Paluch oraz Szponder i ostatecznie wygraliśmy 75:70.

Mimo wielu problemów, byliśmy znacznie lepsi, jeśli chodzi o punkty zdobyte z gry – 50% skuteczności przy 34% rywali. Podobnie jak wczoraj, tak i dziś świetnie zbieraliśmy piłkę – 62 zbiórki przy 39 gości. Pochwalmy się jeszcze liczbą bloków, bo tutaj także wypadliśmy lepiej 11-2. Może martwić za to liczba strat, gdyż sopocianie popełnili ich 19, a my… 38. Ten mecz pokazał, że potrafimy zagrać jako drużyna nawet wtedy, gdy nie idzie. Jutro o 12:30 gramy ostatni mecz ćwierćfinałowy – z drużyną z Bytomia.


WKK Wrocław – UKS Siódemka Sopot 75:70 (24:19, 18:27, 13:17, 20:7)

WKK: Paluch 21, Jadaś 18, Szponder 13, Kudzia 10, Prokop 5, Koczapski 3, Zając 2, Drab 2, Böttcher 1, Kaczor 0, Kubiak 0

SOPOT: Kobiak 15, Mazurowski 11, Borkowski 10, Chrzanowski 9, Sobol 7, Perzanowski 5, Wielopolski 4, Kossakowski 4, Jurkowski 3, Mastalerz 2, Siemaniuk 0


DZIEŃ 1

O tym jak jednostronny był to pojedynek może świadczyć wynik 112:23. Bartosz Jadaś akcją 2+1 otworzył dla nas mecz, który kontrolowaliśmy (i w którym dominowaliśmy) od początku do końca. Rywale nie mieli pomysłu na akcje, mogło się wydawać, że grają nieco samolubnie, przy czym my wykonywaliśmy swoje zadania. Po pięciu minutach gry i naszym prowadzeniu 19:0 gościom udało trafić się z półdystansu. Ostatecznie naszą największą serią w tym meczu było 21-0, zaś gości… 4-0, ale jak to się mówi – lepszy rydz niż nic.

W pierwszej połowie pozwoliliśmy rzucić koszykarzom TS Wisły Kraków 9 punktów, a w drugiej – 14. Popełnili oni w całym meczu aż 41 (!) start przy 19 naszych. My za to rzucaliśmy z 51% skutecznością z gry, zebraliśmy piłkę 69 razy, mieliśmy 32 asysty (dla porównania, przeciwnicy… 2) i 28 przechwytów. Jedynym elementem, w którym statystycznie obie drużyny wypadły podobnie to liczba bloków – 3 nasze i 2 rywali.

Aż trzech naszych zawodników odnotowało double-double – Ignacy Prokop (17 punktów, 15 zbiórek), Kamil Kubiak (14 punktów, 11 zbiórek) i Mateusz Kudzia (12 punktów, 10 zbiórek). Zapraszamy jutro do WKK Sport Center o godzinie 14:30 na nasz mecz z UKS-em Siódemką Sopot.

WKK WROCŁAW – TS Wisła Kraków 112:23 (42:7, 28:2, 26:5, 17:9)

WKK: Prokop 17, Paluch 13, Szponder 15, Kubiak 14, Paluch 13, Zając 12, Jadaś 11, Kaczor 8, Böttcher 6, Koczapski 3, Drab 2, Grys 0

KRAKÓW: Pyciński 6, Volskyi 6, Meus 5, Hoffman 5, Sipiór 1, Krzemiński 0, Wiatr 0, Cieliszko 0, Grzesik 0, Pitra 0

Powiązane artykuły